.:BLOG:. Przez żołądek do serca (12)
Przez żołądek do serca… i chodzi tu nie tylko o męża czy narzeczonego :-) Przy dobrym jedzeniu łatwiej nawiązuje się kontakty, człowiek staje się bardziej optymistycznie nastawiony do świata, a przy tym umacnia więzi z innymi ludźmi. Czas spędzony razem przy stole to momenty, w których na chwilę zatrzymujemy się w codziennym biegu.
Jedzenie – tak, gotowanie – nie?
Spróbuję Was jednak przekonać, że gotowanie nie musi być uciążliwe, nudne i długie. A wręcz przeciwnie! Minuty spędzone w kuchni mogą stać się dla Was czasem relaksu, radości i oczekiwania na Wasze mniejsze i większe dzieła! Bo w kuchni każdy staje się artystą :-)
Jestem otwarta na wszelkie zmiany i ulepszenia przepisów, jak też na wszelkiego rodzaju pytania kuchenne. Piszcie, na jakie okazje potrzebujecie przepisów lub jakie potrawy Was najbardziej interesują :-)
Cukiniowa rozkosz
Dziś będzie przepis z cukinią w roli głównej, ponieważ mam wrażenie, że jeszcze nie wszyscy dobrze ją znają. A naprawdę warto z niej korzystać, ponieważ świetnie chłonie inne smaki i aromaty, a przy tym jest bardzo soczysta i smaczna. Do tego pieczarki, prażone orzeszki i sos serowy. No i oczywiście makaron, a jakże!:)
Warzyw mamy już coraz więcej, wiosna pełną parą, także trzeba korzystać z witamin. Co ciekawe, mimo że to danie jest bez mięsa, ma również swoich zwolenników wśród panów. Może dlatego, że jest bardzo sycące, tego nie wiem, ale mój mąż sam się o nie często dopomina, a to rzadkość, jeśli chodzi o bezmięsne potrawy. W każdym razie polecam to przetestować :)
Składniki:
120g orzeszków ziemnych solonych
450g pieczarek
300 g makaronu „kokardki”
2 średnie cukinie (ok.750g)
duży ząbek czosnku
4 łyżki oliwy
1 łyżka masła
1 łyżka mąki pszennej (typ 450)
1,5 szklanki mleka
100g serka topionego ementaler
100g sera pleśniowego (np. Błękitny Lazur)
Pieprz, zioła prowansalskie
ew. świeża bazylia
Sposób przygotowania:
- Makaron ugotować.
- Cukinie obrać, pokroić na dość grube półplasterki, przyprawić pieprzem i ziołami* i podsmażyć na 2 łyżkach oliwy. Po usmażeniu dodać duży, wyciśnięty ząbek czosnku, wymieszać i przykryć na 5 minut, aby cukinia ‘przesiąknęła’ aromatami.
- Pieczarki usmażyć na 2 łyżkach oliwy, na dużym ogniu (jeśli puszczą sok, smażyć do jego wyparowania).
- Na patelni rozpuścić łyżkę masła, dodać łyżkę mąki, wymieszać i delikatnie przez chwilę podsmażyć. Następnie wlać 1,5 szklanki mleka i mieszać do rozpuszczenia się grudek. W powstałym sosie rozpuścić serek topiony. Doprawić solą i pieprzem do smaku.
- Orzeszki uprażyć na patelni.
- Makaron wymieszać z sosem i pokruszonym serem pleśniowym (do momentu jego roztopienia). Dodać cukinię i pieczarki oraz posypać prażonymi orzechami. Można także uzupełnić danie świeżą bazylią. Natychmiast podawać! Smacznego :)
*Można też posmarować pesto.
Serowa quesadilla z kurczakiem
Quesadilla z kurczakiem - szybkie, proste danie z meksykańskiej kuchni postanowiłam urozmaicić indyjską przyprawą, więc będzie mały misz – masz kulinarny. Do środka można dodać różne inne ulubione składniki (np. pomidory, oliwki, paprykę), jednak mi w zupełności wystarcza kurczak z moją ulubioną serową mieszanką, która gra tutaj pierwsze skrzypce :)
Składniki:
4 duże tortille
0,5 kg piersi z kurczaka
2 łyżki oliwy
4 łyżki majonezu
60 g sera pleśniowego lazur
200 g sera Cheddar
120g sera Edam
2 łyżki mieszanki przypraw indyjskich*
Kurczaka pokrojonego na małe kawałki podsmażamy z przyprawą na 2 łyżkach oliwy. Na każdej tortilli rozsmarowujemy po łyżce majonezu.* Układamy kawałki kurczaka i równomiernie posypujemy startymi serami. Każdą tortillę składamy na pół i wkładamy na 8 minut do piekarnika nagrzanego do 190’C (tak żeby sery się stopiły i tortille lekko przyrumieniły). Podawać natychmiast! :)
* Np. Secrets of India Bombay Masala
** Zamiast majonezu może być inny ulubiony dip (np. sos barbecue)
Roladki z kurczaka z włoskim aromatem
Ostatnio obiecałam, że będzie po włosku, no i jest!:-) Nieskomplikowane, a jednak bardzo efektowne danie z kurczaka. Jeśli dodamy do tego ziemniaczki lub risotto oraz szpinak, to będzie to niewątpliwie bezkonkurencyjna propozycja na prawdziwie rodzinny obiad:-)
A może ktoś zechce wykorzystać roladki z kurczaka na poświąteczny obiad? Polecam!
Składniki na 3 porcje:
3 pojedyncze duże piersi z kurczaka (po ok. 180g)
50 g sera pleśniowego
100 g mozarelli
3 plastry sera żółtego Cheddar
3 duże suszone pomidory
6 plastrów szynki parmeńskiej*
Oregano, bazylia, sól, pieprz
Przygotowanie:
Z piersi kurczaka usunąć kostki i włókna, naciąć delikatnie wzdłuż tak, aby powstały kieszonki, które będą napełniane farszem. Obsypać obficie ziołami oraz przyprawić pieprzem i odrobiną soli z każdej strony. Na każdej piersi ułożyć po plastrze sera żółtego. Dodać pokrojone suszone pomidory oraz rozdrobniony ser pleśniowy i mozarellę tak, aby na każdej piersi znajdowała się mniej więcej taka sama ilość składników. Następnie przykryć mięso oraz farsz częścią piersi powstałej z nacięcia i dokładnie złączyć. Każdą roladkę należy owinąć bardzo dokładnie w 2 plastry szynki parmeńskiej.
Blaszkę nasmarować oliwą i ułożyć na niej roladki. Włożyć do rozgrzanego do 200’C piekarnika na ok. 25 - 30 min.
* Można zastąpić cienkimi plastrami wędzonego boczku
Rzym od kuchni
Pomyślałam sobie, że ciekawym urozmaiceniem tego bloga mogą być relacje z podróży – oczywiście od strony kulinarnej. Jak wiadomo, podróże kształcą – ja dzięki nim poznaję nowe smaki i czerpię inspiracje do moich kuchennych eksperymentów.
Dziś chciałabym podzielić się moimi wrażeniami z Rzymu. Myślę, że to miasto ma swój specyficzny klimat i warto je zobaczyć przynajmniej raz w życiu :-) Pomiędzy zwiedzaniem i chłonięciem kultury trzeba oczywiście znaleźć czas na dobre jedzenie – no w końcu to Włochy!
Wszędzie można natknąć się na wszelkiego rodzaju knajpki, jednak trzeba być czujnym, gdyż jest to miasto bardzo turystyczne, a więc łatwo spotkać niezbyt uczciwych sprzedawców, którym raczej nie za bardzo będzie zależało na naszych doznaniach smakowych.
Myślę więc, że dlatego warto zagłębić się w nazewnictwo owych lokali. Na ulicach można zauważyć bary, pizzerie, trattorie, osterie i ristorante. Czym się różnią? Głównie ceną i standardem – także od najtańszego baru do najdroższej ristorante. Warto przy tym zauważyć, że nie zawsze cena idzie w parze z jakością i czasem lepiej można zjeść w dobrej pizzerii niż w ristorante, gdzie zdarza się, że poza szykowną zastawą nie spotka nas już nic bardziej przyjemnego.
Niektórzy mogą się zdziwić wysokością rachunku, ponieważ często nalicza się dodatkowe opłaty. I tak np. na paragonie możemy zauważyć pozycję „coperto”, co oznacza, że płacimy za zajęcie miejsca przy stoliku (ok. 2 euro za osobę) lub tzw. "servizio” czyli opłata za obsługę (ok. 10%). Dlatego warto sprawdzić, jaki będzie rzeczywisty koszt naszego obiadu zanim do niego zasiądziemy, bo wtedy będzie już za późno. To tyle od strony finansowej;-)
Do przyjemniejszych rzeczy na pewno należy ogromny wybór artykułów spożywczych – polecam szczególnie wszelkiego rodzaju makarony, tuńczyki w puszkach (uwielbiamy je z mężem jeść ze spaghetti), pesto, kawy (obowiązkowo!), sery (parmezan i pecorino), prosciutto (innymi słowy: szynka parmeńska) oraz ciasta i ciasteczka. To są rzeczy, które nadają włoski klimat potrawom przyrządzanym już po powrocie do domu.
Jeśli chodzi o miejsca, w których jadaliśmy, to, szczerze mówiąc, bywało różnie. Momentami mieliśmy wrażenie, że lepiej można zjeść w dobrej włoskiej knajpie w Polsce, aczkolwiek są też lokale, które szczerze mogę polecić.
Najwięcej dobrego spotkało nas w dzielnicy Trastevere. Urokliwie, spokojnie i pysznie:-) Ciekawą ofertę ma też sieciówka Pastarito - bardzo smacznie, niedrogo, no i jedzą tam też Włosi, co o czymś świadczy ;-) Będąc w Rzymie trzeba napić się niesamowitego cappuccino, bądź co bądź - kawa nas tam ani razu nie zawiodła :-)
Co do potraw… Hmm… Powiedziałabym, że trzeba tam jeść, ile się da:-) No ale, może wymienię kilka rzeczy, poza pizzą, która jest oczywista;-) Bruschetta, ravioli, sałatki, kanapki typu panini, lasagne, spaghetti, no i całe spektrum słodyczy z tiramisu na czele. A do tego, wszystko to, co wygląda kolorowo i pachnie nieziemsko.
Następnym razem dodam przepis na coś smacznego po włosku!
Słodkie serce
Chciałabym Wam zaproponować domowy kajmak w towarzystwie bananów, otoczony bitą śmietaną i serkiem mascarpone. A to wszystko na delikatnym kruchym cieście. Walentynkowy deser musi być pyszny, pięknie się prezentować i przede wszystkim musi być robiony z miłością. Dlatego też dedykuję go mojemu mężowi, który zainspirował mnie swoimi ulubionymi smakami. A z ich połączenia powstało właśnie to ciasto, które dziś Wam zaprezentuję.
Kilka słów odnośnie kajmaku. Zdecydowałam się nie korzystać z gotowej masy kajmakowej i zrobiłam ją sama. Wymaga to trochę czasu, ale efekt jest tego warty, bo ten smak jest nie do podrobienia. Zupełnie inny niż to, co można dostać w sklepie. Kto sam robił kajmak, ten wie. Kto nie, ten musi przynajmniej raz spróbować, żeby samemu się przekonać.
Składniki na ciasto:
1 szklanka mąki tortowej (typ 450)
1/4 szklanki cukru pudru
1/4 margaryny „Kasia”
1 jajko
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier wanilinowy
Masa kajmakowa:
0.5 l śmietanki 30%
6 łyżek cukru
Dodatkowo:
2 banany
1/2 cytryny
125 g serka mascarpone
250ml śmietanki 36%
2 łyżki cukru pudru
ew. 1 śmietanfix
Do ozdobienia:
prażone płatki migdałowe, starta czekolada, suszona żurawina
Ciasto:
Masło siekamy z przesianą mąką na drobne kawałki. Dodajemy resztę składników, po czym szybko i sprawnie zagniatamy ciasto, aż powstanie jednolita masa. Następnie należy schłodzić ciasto w zamrażarce 15 min. Po tym czasie rozwałkowujemy je i wykładamy na formę w kształcie serca, wylepiamy również brzegi. Powierzchnię ciasta nakłuwamy widelcem. Pieczemy ok. 15-20 min w temp. 190’C.
Masa kajmakowa:
Śmietankę zagotowujemy wraz z cukrem na średnim ogniu, po czym gotujemy na małym ogniu przez ok. godzinę, bardzo często mieszając. Masa jest gotowa, gdy jej kolor jest jasnobrązowy. Po ostygnięciu gęstnieje.
Masa śmietankowa:
Śmietankę ubijamy na sztywno*, dodajemy cukru pudru i delikatnie mieszamy łyżką z serkiem mascarpone.
Banany kroimy na plasterki i dokładnie mieszamy z wyciśniętym sokiem z cytryny – dzięki temu nie ściemnieją.
Na ciasto wylewamy masę kajmakową. Uważam, że w tym momencie ciasto nadaje się już do zjedzenia;-) Ale skoro jest ono przeznaczone specjalnie na Walentynki, to trzeba włożyć w nie trochę więcej serca! Dlatego też na masie kajmakowej rozkładamy plasterki bananów, nakładamy masę śmietankową i ozdabiamy według własnego uznania.
*Można dodać śmietanfixu, jeżeli ciasto ma być dłużej przechowywane.
Walentynkowe tagliatelle
Do Walentynek jeszcze trochę, ale chciałam Wam już zaproponować idealne danie dla dwojga. Te mięsne kuleczki zawsze kojarzyły mi się z romantyczną kolacją w bajce „Zakochany kundel” i może stąd ten sentyment :-)
Jeżeli chcecie, aby to danie było absolutnie zniewalające, to zadbajcie bardzo mocno o jakość składników. Wybierzcie dobrą passatę z pomidorów, kupcie polski czosnek (chiński ma zupełnie inny smak i czasem może zepsuć potrawę), skorzystajcie ze świeżej bazylii i zetrzyjcie na tarce kawałek parmezanu. Efekt? Wspaniała, aromatyczna kolacja!:-) Jeśli chodzi o mięso mielone – osobiście preferuję pół na pół: wołowe z indyczym, ale to już zależy od tego, co kto lubi.
Dodatkowo proponuję Wam jeszcze pomidorki koktajlowe i cukinię. Nie są one konieczne, ale na pewno wzbogacą smak i sprawią, że na talerzu będzie bardzo kolorowo:-) A więc, do dzieła!
Składniki:
350 g makaronu tagliatelle
250 g mięsa mielonego*
1 jajko
Sól, pieprz, słodka papryka
Sos pomidorowy:
0,5 kg dobrej passaty pomidorowej
2-3 ząbki czosnku
3 łyżki oliwy
1 łyżeczka octu balsamicznego
2 łyżeczki suszonego oregano
1 łyżeczka ziół prowansalskich
Garść świeżych listków bazylii
Dodatkowo:
Ok. 10 pomidorków koktajlowych
1 cukinia
2 łyżki oliwy
Zioła prowansalskie, sól, pieprz
Parmezan do posypania
Cukinię obrać obieraczką do warzyw do momentu dojścia do środka z nasionami – powinny powstać długie cienkie wstążki z elementami skórki. Pomidorki przekroić na połówki. Całość ułożyć na blaszce, posmarować oliwą i obficie posypać ziołami (bazylia, oregano, zioła prowansalskie), odrobiną soli i świeżo zmielonym pieprzem. Wstawić na ok. 15-20 min do rozgrzanego piekarnika (190’C).
Mięso mieszamy z roztrzepanym jajkiem, przyprawiamy solą, pieprzem oraz słodką papryką i formujemy małe kuleczki. Smażymy je z każdej strony na mocno rozgrzanej oliwie.
W międzyczasie można już zacząć gotować makaron.
Następnie przygotowujemy sos pomidorowy: do passaty dodajemy przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, oliwę, ocet balsamiczny i zioła. Świeżej bazylii nie kroimy, lecz rwiemy w rękach i dodajemy do sosu. Próbujemy sos i, jeśli trzeba, jeszcze go przyprawiamy – ma być bardzo aromatyczny.
Sos wlewamy na patelnię, dodajemy do niego mięsne kuleczki i dusimy na małym ogniu ok. 5 min. Następnie dodajemy makaron i dusimy jeszcze minutę, delikatnie mieszając – chodzi o to, by makaron wchłonął smak i zapach sosu, dlatego też powinien być ugotowany al dente (wówczas łatwiej przyswoi smaki). Jeśli sos stał się zbyt gęsty, to można dodać 1-2 łyżki wody, w której gotował się makaron.
Makaron przekładamy na talerze, ozdabiamy pomidorkami i cukinią i posypujemy startym parmezanem.
* W wersji wegetariańskiej można zrezygnować z mięsa i nie trzeba dawać nic w zamian, ponieważ już sam sos pomidorowy i grillowane warzywa świetnie się razem komponują.

Parówki w cieście francuskim
Błyskawiczne danie, zaskakująco smaczne! Doskonałe na obiad, kolację czy też ciepłe danie na imprezie:-) Przygotowanie nie zajmuje nawet 5 minut!
Składniki:
5 cienkich parówek
1 arkusz ciasta francuskiego (niemrożonego)
Ciasto francuskie kroimy na 5 równych pasków. Następnie obklejamy ciastem dokładnie każdą parówkę. Wykładamy na blaszce i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200’C na ok. 20 min. Po 10 minutach obracamy parówki na drugą stronę.
Można podawać z keczupem lub sosem czosnkowym. Dobrym dodatkiem są także warzywa.
Muffiny piernikowe
Piernikowe muffinki – świąteczna rozkosz
Moją przygodę z muffinami ogłaszam za rozpoczętą! Do tej pory jakoś się przed nimi wzbraniałam, ale teraz są to moje ulubione wypieki. Po pierwsze - bardzo szybko się je robi, po drugie – można z nimi kombinować do woli. A co do piernikowego smaku – chyba nie muszę nikogo do niego przekonywać, szczególnie w okresie świątecznym ;-)
Nie są to wilgotne muffiny, może nawet warto byłoby dodać do nich jakiś soczysty owoc, aczkolwiek do kawy czy kakao pasują idealnie – bez względu na wszystko! :-)
Inspirację zaczerpnęłam ze strony www.dwiechochelki.pl
Składniki na 12 muffinek:
140 g pierników lukrowanych
60g suszonej żurawiny
125g miękkiego masła
¼ szklanki cukru
2 jaja
½ szklanki mleka
1 szklanka mąki typ 450
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
Starta skórka z 1 cytryny
2 łyżeczki cynamonu
Szczypta soli
Do miski wsypujemy rozkruszone w rękach pierniki, dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, skórkę z cytryny, żurawinę i odrobinę soli.
W drugiej misce ucieramy masło z cukrem, dodajemy jajka i mleko. Następnie wsypujemy zawartość pierwszej miski i szybko mieszamy łyżką (niezbyt dokładnie – tylko do połączenia się składników).
Wykładamy ciasto do specjalnej blaszki na muffiny lub do papilotek. Osobiście polecam włożenie papierowych papilotek do blaszki – łatwiej potem wyjąć muffiny i od razu mają one ładne „opakowanie”.
Blaszkę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200’C i pieczemy ok. 30 minut*
Po ostudzeniu muffin dekorujemy według własnego uznania – lukrem lub ulubioną polewą z posypką – ja dodałam żurawinę i prażone płatki migdałów.
Smacznego!
*Przed włożeniem do piekarnika można włożyć do każdej muffiny np. kawałek ulubionej czekolady
Szarlotka
Szarlotka to zdecydowanie moje ulubione ciasto. Kojarzy mi się z wszystkim tym, co dobre; z ciepłym domem, rodziną i przyjaciółmi. Gdy ostatnio ją zrobiłam, to przyjaciele pojawili się w mgnieniu oka, więc moja teoria się potwierdza:-) A jabłka też dostaliśmy od przyjaciół (prosto z sadu, za co dziękuję!).
Jak dla mnie, to ciasto jest idealne na każdą okazję, bo jest genialne w swojej prostocie.Polecam szczególnie na Święta, które zbliżają się ku nam wielkimi krokami :-)
Składniki:
Ciasto
3 szklanki mąki (typ 450)
3 żółtka
310g margaryny "Kasia" (1 i 1/4 kostki)
4 łyżki cukru
cukier wanilinowy
2 łyżki śmietany 30%
1/2 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia
Nadzienie
1,5 - 2 kg jabłek*
ok. 4 łyżki cukru
1 płaska łyżeczka cynamonu
opcjonalnie: przyprawa korzenna
Piana
3 białka
2 łyżki cukru pudru
szczypta soli
Jabłka obieramy i kroimy na małe cząstki. Wrzucamy do garnka, dodajemy 2-3 łyżki wody i smażymy tak długo aż zrobi się dżem, pamiętając o częstym mieszaniu, żeby się nie przypaliło.
Gdy jabłka będą mieć już odpowiednią konsystencję, dodajemy cukier i cynamon. Ilość cukru jest zmienna i zależy od kwaskowatości jabłek i osobistych preferencji smakowych :-) Ja dodałam jeszcze pół łyżeczki przyprawy korzennej, bo miałam ochotę na świąteczny zapach. Jabłka odstawiamy do ostygnięcia.
Ciasto przygotowujemy tak samo jak na słodkie babeczki: **
Masło siekamy z przesianą mąką na drobne kawałki. Dodajemy resztę składników, po czym szybko i sprawnie zagniatamy ciasto, aż powstanie jednolita masa.
Nie przejmujemy się, jeśli zostanie dużo okruszków, ponieważ przydadzą się one na kruszonkę na wierzch (powinny one stanowić ok. 1/3 wyrobionego ciasta)
Ciasto wkładamy do zamrażarki na 15 min. W tym czasie ustawiamy piekarnik na 190'C.
Dzielimy ciasto na 3 części - 2/3 będą na spodzie a 1/3 na wierzchu ciasta w postaci kruszonki.
Ciasto rozwałkowujemy lub wylepiamy nim od razu foremkę wyłożoną papierem do pieczenia. Nakłuwamy widelcem.
Ja zazwyczaj podpiekam spód ok. 15 min przed wyłożeniem jabłek, ponieważ wtedy ciasto wyjdzie w każdym piekarniku. I taką metodę polecam wszystkim osobom, które mają tylko górną grzałkę w piekarniku, bądź niewielkie doświadczenie w pieczeniu ;-) Po 15 minutach wyjmujemy ciasto, wykładamy jabłka i wkładamy znów do piekarnika na ok. 25 min***
W międzyczasie ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywno, dodajemy cukier puder i delikatnie mieszamy. Wyjmujemy ciasto z piekarnika, wykładamy na wierzch pianę i posypujemy kruszonką (można zetrzeć zmrożone ciasto na tarce). Ciasto będzie gotowe, gdy kruszonka się zrumieni (ok. 15min).
Można podawać z bitą śmietaną lub lodami waniliowymi, chociaż bez żadnych dodatków jest równie pyszna :-)
* W zależności od tego jak dużo lubicie mieć jabłek w szarlotce :-)
**Skład jest trochę inny, ponieważ według mnie bardziej nadaje się do jabłecznika niż na babeczki, ale jak ktoś chce może również skorzystać z przepisu na babeczki
*** Bardziej pewne siebie osoby mogą od razu wyłożyć jabłka na spód i piec ok. 45min. przed nałożeniem piany
Muszle szpinakowe
Muszle ze szpinakiem i łososiem zapiekane w sosie pomidorowym
Wykonanie tego przepisu zajmuje chwilę czasu, jednak warto poświęcić trochę wysiłku, aby później cieszyć się tak wspaniałym efektem. Jeśli chcecie zrobić na kimś wrażenie, to zapewniam, że ten specjał jest idealny:-) Pasuje zarówno na romantyczną kolację, jak też na mniej lub bardziej oficjalny obiad.
Szczerze mówiąc, to w gotowaniu najwięcej czasu zajmuje mi obmyślanie tego, co na daną okazję przygotować, dlatego też lubię mieć kilka ulubionych przepisów zebranych razem, gdzieś pod ręką, żeby móc szybciej się zdecydować. Ten przepis jest zdecydowanie w czołówce :-)
Składniki:
250g makaronu – duże muszle
Mrożony szpinak liściasty w sosie śmietanowym*
500g passaty pomidorowej**
3 średnie pomidory
70g łososia wędzonego
3 łyżki śmietanki 18% UHT
100g sera gorgonzola
8 plastrów żółtego sera***
5 ząbków czosnku
1 mała cebula
Muszle gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu makaronu.
Pomidory należy sparzyć i obrać ze skórki.
Na patelni rozgrzewamy 3 łyżki oliwy i dodajemy 3 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Po minucie dodajemy szpinak i smażymy tak długo, aż przybierze pożądaną przez nas konsystencję (ok. 15-20 min). Na końcu doprawiamy solą i pieprzem.
W rondelku rozgrzewamy 2 łyżki oliwy i dodajemy drobno posiekaną cebulę oraz pozostałe 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę. Gdy całość się zrumieni dodajemy pomidory. Po 5 minutach wlewamy passatę i wszystko dokładnie mieszamy. Dusimy bez przykrycia na małym ogniu przez kilka minut, aż nadmiar wody wyparuje i sos stanie się gęstszy. Pod koniec dodajemy śmietankę i doprawiamy solą, pieprzem i ziołami (bazylia, oregano, zioła prowansalskie).
Sos pomidorowy wlewamy do okrągłej brytfanki lub formy od tarty. Na tym układamy muszle wypełnione szpinakiem. Na każdej muszli kładziemy mały kawałek łososia. Całość przykrywamy pokruszonym serem gorgonzola i żółtym serem.
Muszle wstawiamy do nagrzanego piekarnika (190’C) na 20-25 min i wyjmujemy kiedy ser będzie już ładnie stopiony. Trzeba pamiętać, aby cała powierzchnia została przykryta serem, bo w przeciwnym razie muszle mogą nam podeschnąć.
Przed podaniem dekorujemy świeżą bazylią, która jest o niebo smaczniejsza i bardziej aromatyczna od tej suszonej. Kto spróbuje, sam się przekona :-)
Smacznego!:-)
*Dla skrócenia czasu przygotowania tym razem użyłam szpinaku, który był mrożony od razu z sosem śmietanowym, jednak można kupić zwykły mrożony szpinak bez dodatków i pod koniec smażenia dodać do niego pół małej śmietanki UHT 18% i jeden serek topiony bez dodatków.
** Passatę pomidorową można zastąpić pomidorami w puszce
*** Ser żółty można również zetrzeć na terce, ja użyłam plastrów, by zyskać na czasie.