Tools
A+ R A- wide normal
Zarejestruj Zaloguj
  • Skip to content
Home » Wyświetla wpisy wg etykiety: meskosc
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
  • Homesummary
  • Ona&Onmy work
    • Elementarz
    • Kobieta
    • Mężczyzna
    • Ona&On
    • Perfekcyjna Randka
    • Kącik Singla
  • Relacjewith us
    • Narzeczeństwo
    • Małżeństwo
    • Seksualność
  • Rodzina 
    • Rodzina
    • Dzieci
    • Wokół życia
  • Blogi 
    • Blogi Redakcyjne
      • Z pamiętnika Księżniczki
      • Z rycerskiego szlaku
      • Dziennik pokładowy
      • Antykoncepcyjne dylematy
      • Dei Verbum
      • Między nami
      • Kuźnia Miłości
      • Dzień-Dobry-Dzieci
      • Biblio-teczka Malucha
      • Przestrzenie Miłości
      • Super mamą być
      • Piękno kobiety
      • I love USA
      • Przez żołądek do serca
      • Opowieści z Czarodziejskiej Góry
      • Nowa dieta MŻ
      • Z pamiętnika Panny Młodej
  • Dobra Strefa 
    • Strefa Książki
    • Strefa Filmu
    • Strefa Świadectw
    • Strefa Multimediów
    • Strefa Poezji
    • Strefa Wiary
    • Zapisy na Kursy
  • Forum 
  • Kontakt 
Złote Myśli
"Dzięki miłości biedny jest bogaty. Z braku miłości bogaty jest biedny." (łacińskie)
"Moją siłą ciążenia jest miłość moja:dokądkolwiek zmierzam, miłość mnie prowadzi." św. Augustyn
"Ach, co za oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia!" (Jan Kamyczek)
"Miłość szczęśliwa. Czy to normalne, czy to powszechne, czy to pożyteczne - co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata?" (Wisława Szymborska)
"Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic" (ks. Jan Twardowski)
"Trzeba mieć wiele taktu i umiaru, by z miłości jak z mlecza, nie zdmuchnąć czaru." (Jan Sztaudynger)
"Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi." (Stefan Wyszyński)
"Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej, wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada, jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla wyrównania drogi." (Michel Quoist)
"Miłość oznacza rozprowadzać ciepło, nie dusząc się przy tym wzajemnie. Miłość oznacza być ogniem, ale wzajemnie się nie spalać." (Phil Bosmans)
"Jaka miłość - taki człowiek." (św. Augustyn)

Subskrybuj RSS
czwartek, 21 lipca 2011 16:22

Rewolucja genderowa

Rewolucja genderowa

Nowa ideologia seksualności


Słownik w moim programie tekstowym nie zna pojęcia gender, co pokazuje dobitnie, podkreślając to słowo czerwoną linią. Oczywiście, jeśli z języka polskiego przejdę na angielski, program nie ma zastrzeżeń. Ale rzecz w tym, że słowo gender przestało być jedynie angielskim wyrazem, stosowanym zamiennie z sex i oznaczającym płeć, a stało się terminem uznanym przez ONZ i UE, aby opisać płeć społeczno-kulturową - bo to kultura w tym sposobie myślenia czyni nas kobietami/mężczyznami, to ona wpaja nam wzorce zachowań. Fakt urodzenia się biologicznie kobietą czy mężczyzną nie determinuje naszych upodobań i predyspozycji - mówi dalej ta teoria. To nasze społeczeństwo stereotypowo przypisuje kobiecie wrażliwość, delikatność, pragnienie macierzyństwa, a mężczyznom dzielność i odwagę, niesienie pomocy słabszym. (Zgodzicie się z tym?) To kultura nas oszukała, zniewoliła! A że taka ideologia nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim spojrzeniem na kobietę i mężczyznę, dodawać nie trzeba. (Bo w chrześcijańskiej antropologii płeć człowieka, jego kobiecość/męskość jest częścią jego natury, jego człowieczeństwa i powołania, nie jest czymś przypadkowym i bez znaczenia, nie jest czymś, co mogę swobodnie zmieniać. Jest darem.)

 

Instytucje badawcze gender studies stają się coraz bardziej popularne na polskich uczelniach (funkcjonując przy wydziałach socjologii), choć wciąż jesteśmy „w tyle” za Zachodem. Te wydziały szczególnie głośno promują idee tolerancji, walki z nierównością społeczną i dyskryminacją. Ale te szczytne hasła niosą ze sobą relatywizm wartości, a wreszcie po nitce do kłębka i swój ważny cel: „przezwyciężenie <<przymusowej heteroseksualności>> oraz stworzenie nowego człowieka, na którego wolność składa się możliwość wyboru i przeżywania tożsamości seksualnej niezależnie od płci biologicznej” (G. Kuby, Rewolucja genderowa, wyd. Homo Dei 2007).

 

W swojej książce „Rewolucja genderowa. Nowa ideologia seksualności” Gabriele Kuby, Niemka, z wykształcenia socjolog, analizuje tę nową ideologię, wyrosłą po rewolucji seksualnej ’68 roku. Autorka sama była świadkiem przemian, jakie zaszły w niemieckim społeczeństwie. Kuby opisuje nową wizję człowieka „wyzwolonego”, wybierającego swobodnie swoją tożsamość płciową (z wszystkich możliwych opcji), a jednocześnie wskazuje, z jaką mocą ta ideologia zostaje wtłaczana w dzieci – już w przedszkolu, gdzie dzieci są uczone, że każda forma wyrazu seksualności jest dobra a rodzicom wpaja się, że niemowlęta też mają potrzeby seksualne. Co więcej, idea tolerancji kuleje, jeśli chodzi o  poglądy odbiegające od gender mainstreaming – czyli rodzice, którzy nie zgadzają się, aby ich dzieci uczono technik masturbacji w przedszkolu, ponoszą prawne konsekwencje. Podobnie rodzice, którzy nie chcą, aby ich syn był uczony przez nauczyciela, który po wakacjach okazuje się nauczycielką (po operacji).

 

Kuby staje się dla nas prorokiem, mówiąc o procesach, w których samym środku się znajdujemy i dlatego też sami nie możemy ich opisać. Jak można się domyślić, Kuby przez swoją działalność w Niemczech spotyka się ciągle z atakami i wieloma trudnościami. Szczerze polecam jej książki, których w Polsce ukazało się już kilka. Szczególnie zachęcam do „Rewolucji genderowej”, która została napisana przystępnym językiem, zawiera wiele danych, które potwierdzają diagnozy i analizy autorki. Czyta się ją jednym tchem. I mnóstwo spraw staje się o wiele jaśniejszych!

 

Coś specjalnego! Konkurs!


W czerwcu 2011 Gabriele Kuby była gościem sympozjum „Miłość i odpowiedzialność – wychowanie do czystości po rewolucji seksualnej” (organizowany przez Ruch ku Cywilizacji Miłości). Wygłosiła znakomity wykład (który niedługo będzie dostępny do odsłuchana). Mieliśmy wielki zaszczyt spotkać się z nią. Przy okazji Sympozjum odbyła się promocja nowowydanej w Polsce małej książeczki „Only you”, która jest wstępem do opracowanego przez Kuby kursu dla młodzieży pod tym samym tytułem. Mamy do sprezentowania jedną taką książeczkę z autografem samej Gabriele Kuby!

 

Do godz. 12.00 w niedzielę (24.07) czekamy na Wasze odpowiedzi na pytanie: Ile książek napisała do tej pory Gabriele Kuby? (Uwaga! Nie wszystkie są przetłumaczone na język polski.) Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@za-kochanie.pl Spośród poprawnych odpowiedzi wylosujemy zwycięzcę.

 

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
wtorek, 06 grudnia 2011 12:54

Na wspólne męskie (i nie tylko) wieczory

Na wspólne męskie (i nie tylko) wieczory

Na wspólne męskie (i nie tylko) wieczory

 

Robert Kościuszko:

"Wojownik Trzech Światów cz. V- Początek", 2011.

"Wojownik Trzech Światów cz. IV – Strażnicy”, 2010.

"Wojownik Trzech Światów cz. III – Tata”, 2009.

"Wojownik Trzech Światów cz. II – Pościg”, 2009.

"Wojownik Trzech Światów cz. I - Elezar”, 2006 (lub nowe wydanie 2008).

 

Pamiętam pewną lipcową noc kilka lat temu: pole namiotowe „Przystanku Jezus”, ciemność i ja w zielonym namiocie, owinięta śpiworem z latarką w jednej ręce i książką w drugiej. Lektura wciągnęła mnie do tego stopnia, że ostatnie strony czytałam już przy wschodzie słońca. I pamiętam frustrację, że już koniec, a ja chciałabym więcej. I w ciągu kilku kolejnych lat dostałam więcej – 5 tomów „Wojownika Trzech Światów” - powieści nie tylko dla walecznych chłopaków!

 

„Głównym bohaterem cyklu jest Tomasz - zwykły chłopak, spokojny uczeń. Chodzi do szkoły terroryzowanej przez gang bezkarnych dresiarzy. Haracze, wymuszenia, w końcu handel narkotykami to codzienność. Konfrontacja jest nieunikniona. Pomoc nadchodzi... z innego świata. Tajemniczy wojownik, oficer Armii Zwierzchności w służbie u samego Elohima wyciąga Tomka z tarapatów. I zabiera w niezwykłą podróż w czasie. Cofając się o trzy tysiące lat zaciągają się do armii jednego z najwaleczniejszych królów starożytności. Tomek przeistacza się w mężnego Tomasza, gotowego do wypełnienia w asyście nadprzyrodzonej armii niezwykłej misji. Stawką jest istnienie naszego świata - Tajemny Plan Ostatecznego Uderzenia, a przeciwnikiem nikt inny jak sam Lucyfer. Szatan zrobi wszystko, by przejrzeć największą tajemnicę wszechczasów i wygrać decydującą bitwę o nasz świat...”

 

Kto  zostanie królem całego Izraela? Czy jego Wszechwładny Potomek ocali ludzkość od zagłady? Czy strażnicy Elohima zrobią wszystko, aby pradawne proroctwo zostało wypełnione? W jaki sposób drużyna Elezara walczy współcześnie z Lucyferem o nasz świat? Jaką moc dzisiaj ma Tajemny Plan Ostatecznego Uderzenia? Chcesz znać odpowiedzi na te pytania? Przeczytaj  „Wojownika Trzech Światów”!!!

 

Te książki napisał tata dla swoich trzech synów na podstawie biblijnych opowieści, które opowiadał im przed snem. Seria „Wojownik Trzech Światów” to książki dla chłopców, którzy uwielbiają bitwy, pościgi i walkę dobra ze złem, ale też dla dziewczynek, które chciałyby przeżyć mnóstwo przygód, ale wydaje im się, że to tylko dla chłopców. W końcu to książki dla rodziców i dziadków i tych wszystkich dorosłych, którzy może wstydzą się już swoich ukrytych marzeń o wojowniczym sercu, a dzięki nim będą mogli wspólnie z dziećmi (lub też czytają być może ukradkiem) przeżywać niesamowite przygody. Jedno jest pewne: książki wciągają czytelnika niezależnie od jego wieku. Potencjalny czytelniku, czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie w tym momencie jesteś wojownikiem w potężnej walce dobra ze złem?

 

Według mnie to bardzo dobra książka, która uczy odwagi, wiary w siebie i innych oraz odpowiedzialności za podejmowane wybory. A przede wszystkim przypomina, że Bóg jest i działa w naszym życiu, czasem w sposób niesamowity i zaskakujący a często tak zwyczajnie, że niemalże tego nie zauważamy. Historia oparta jest na przekazie biblijnym a przy tym opowiedziana w dostępny i ciekawy sposób, z zaskakującymi zwrotami akcji. Ogromnym plusem jest bardzo realistycznie opisane podłoże historyczne, a także warunki życia, fauna czy flora pisywanych terenów (autor w czasie pisania odbył podróż do Ziemi Świętej).

 

To doskonała lektura dla tych, którzy uwielbiają opowieści o walce dobra ze złem, w których świat Biblii i współczesność przenikają się nawzajem i zarazem stanowią jedność. U Boga przecież nie ma czasu, a tym bardziej ograniczeń.

 

Ważne jest, że opisywane dobro jest naprawdę dobre i nie ucieka się do wątpliwych środków, by osiągnąć nawet słuszny cel. Autor wyjaśnia skomplikowane sprawy w sposób prosty i obrazowy, nie pozostawia wątpliwości w sercu czytelnika: Bóg jest Bogiem pełnym miłości, którą okazuje swoim dzieciom,  natomiast szatan jest po prostu brzydki zarówno wizualnie jak i podły charakterologicznie. Niejeden dorosły może nauczyć się z tej lektury jak odróżnić dobro od zła w świecie w odcieniach szarości. Przy tym wielokrotnie podkreślane jest, że człowiek ma wolną wolę i on dokonuje wyborów, za które musi ponieść konsekwencje, czasami bardzo drastyczne jak np. śmierć.

 

Autor pokazuje nam także, jak radzić sobie z problemami i jak nie poddawać się nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że świat się kończy. Lektura książek to także uczenie się drugiego człowieka - na swojej drodze bohaterowie spotykają wielu ludzi, zarówno tych dobrych jak i przepełnionych nienawiścią czy zazdrością, która nie pozwala im normalnie żyć. Jednak i ci najgorsi zbrodniarze mogą zmienić się, gdy poproszą Boga o pomoc i ludzi o przebaczenie swoich czynów. Autor w każdym tomie przypomina, że to Bóg jest Panem naszego losu i do naszego ostatniego oddechu możemy rzucić się w jego kochające ręce.

 

O całej serii można wiele pisać. Ostatnio usłyszałam od jednego z czytelników, że książki przypominają „Dzikie serce” dla trochę młodszych mężczyzn. Ja po prostu polecam, szczególnie teraz, gdy tak wiele osób głowi się nad prezentami a zewsząd zalewają nas wampiry, wilkołaki i mali czarodzieje.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
niedziela, 18 stycznia 2009 00:00

Nie czytać! ŻARTOWAŁEM ;-)

Nie czytać! ŻARTOWAŁEM ;-)

Dochodzi już godzina 1 w nocy. To dobra pora dla faceta. Czas, kiedy jego umysł już poskładał to i tamto. Spróbuje coś napisać, bo już kilka osób pytało się, czy napiszę... hmm... czyżby czekali na moje wypowiedzi? (buźka z przymrużeniem oka - moja Pani nie pozwala mi wstawiać emotikon).

 

No to kilka refleksji na start..

 

Drogi Czytelniku, co sobie pomyślałeś, kiedy zobaczyłeś księżniczkę i rycerza na naszej stronie? Ciekawe pytanie. Spróbuje się wczuć w użytkowania sieci.


Genowefa*: o, jakie to słodkie, ojoj.
Olaf*: brzmi ciotowato, serwis dla "panienek".
Aleksandra*: W jakim oni świecie żyją?
Dionizy*: chrześcijańscy lalusie.
itd. itp.


Oczywiście, mogę się mylić. Do czego zmierzam? Otóż spójrzcie: kochamy romantyczne komedie o dzielnych facetach, którzy stają na głowie dla swoich dam, Pań czy lasek, jak kto woli. Ona jest słodka, delikatna, On taki mężny wojak. No jak się to ogląda, to nawet facetom w serducho robi się miło (choć pewnie się do tego nie przyznają). Każdy mały chłopiec chce być bohaterem, a każda mała dziewczynka chce być najpiękniejsza. Te ideały są w naszych sercach, a później przez lata karmią się romantycznymi bajkami, filmami i historiami. Co dalej? Przychodzi życie i... czar pryska. Okazuje się jednak, że wcale nie jest tak cudownie. Dziewczyna ma w sobie ideał Księcia, a facet hmm, no nie do końca go realizuje. Lipa. Zerwać z nim, znaleźć lepszego? Zaczyna się błędne koło, w którym coraz bardziej idealizujemy Miłość, czyniąc ją nie z tego świata. Jaki jest tego efekt? Obniżamy nasze wymagania, rezygnujemy z marzeń, bierzemy pierwsze lepsze z ulicy tylko po to, by poczuć, że jednak ktoś mnie kocha. Cieszymy się duperelami. A potem to już leci.

 

I moi drodzy, nagle człowiek, który pragnie Kochać i być Kochanym, staje się EGOISTĄ (Dla niewtajemniczonych przypominam, że EGOIZM jest przeciwieństwem Miłości, w miłości najważniejsze jest Ty poprzez, które widzę Ja, a w egoizmie ważne jest tylko JA). 
Może trochę generalizuję, nie zawsze musi tak być, ale chcę pokazać pewien schemat, który pewnie i w moim życiu nie raz wziął górę.

 

Otóż mam Dobrą Nowinę! Prawdziwa Miłość istnieje!
Faceci! Warto być, a nawet trzeba być Rycerzem!
Panie! Jesteście Księżniczkami!
Jedno i drugie to wielkie słowa, trzeba je zrozumieć. Mam nadzieję, że ten blog będzie to przybliżał! 
Nie dajcie się oszukać światu, który próbuje brutalnie z Miłości uczynić Egoizm! Nie dajcie się oszukać, bo stracicie prawdziwą Miłość i szczęście!

 

Dziś to na tyle. Idę spać. Mam nadzieję, że nie było zbyt brutalnie...

Do roboty chłopy o swoje męstwo, przyszedł czas walczyć.
Panie, nie zatracajcie swojego piękna nie tylko tego zewnętrznego, ale przede wszystkim tego ukrytego w waszej kobiecości.

 

Dobranoc.  



* Zbieżność imion przypadkowa (buźka z przymrużeniem oka)

Opublikowane w .:BLOG:. Z rycerskiego szlaku
Czytaj więcej...
niedziela, 14 czerwca 2009 13:56

Delikatność męskości

Delikatność męskości

"Delikatność mężczyzny to respektowanie (czytaj: znoszenie) zmiennej nastrojowości żony." (Małgorzata Wałejko)

 

Dziś parę słów o delikatności u mężczyzn. Przyznam szczerze, że ciężko mi się o tym pisze. Dlaczego? Ponieważ wchodzimy tu w szczególną strefę męskości. Może zacznę od piosenki, którą bardzo lubię (podaję link do posłuchania: YouTube)

 

"Zrobię mężczyzn z was" (I'll Make a Man Out of You)

Brać się do roboty, wroga bić już czas...
Widzę zamiast mężczyzn mnóstwo bab wśród was.
Takiej bandy nikt nie zlęknie się, 
Zadrżyjcie więc na dźwięk tych słów,
Mężczyzn z was wkrótce sam zrobię znów...

Z wierzchu masz być skałą, ma się żar z niej tlić,
Każdy bój zwyciężysz; zawsze ma tak być,
Dziś, gdy widzę was, to niedobrze mi,
Więc wytężcie wreszcie słuch,
Mężczyzn z was wkrótce sam zrobię znów...

(Żywy bądź) Musicie być jak szalona rzeka, 
Jak tajfun, który obali mur,
A równocześnie tak tajemniczy
Jak księżyc co wygląda tu zza chmur.

Blisko już do walki, naprzód na ten czas,
Tylko twardy rozkaz łączy mnie i was.
Lepiej odejdź, bo dla ciebie brak miejsca
Więc gnaj stąd co tchu,
Z ciebie nic nie da się zrobić już!

(Żywy bądź) Musicie być jak szalona rzeka, 
Jak tajfun, który obali mur,
A równocześnie tak tajemniczy
Jak księżyc co wygląda tu zza chmur

 

Facet jest wojownikiem, szaloną rzeką, tajfunem, ale ma być też - jak mówi piosenka - tajemniczy jak księżyc.
Zawsze gotowy do walki o swoją Miłość. Pytanie tylko: co jest jego miłością? Czasem gubi prawdziwy sens, miłością stają się pieniądze, żądze, gry komputerowe, a czasem - może i najgorsza z opcji - problemem jest niezdrowa miłość do samego siebie. Wtedy facet potrafi być prawdziwym chamem i prostakiem nieliczącym się z nikim. Dlatego tak ważne jest wiedzieć: co jest moją Miłością.

 

Z wierzchu masz być skałą, ma się żar z niej tlić,
Każdy bój zwyciężysz; zawsze ma tak być.

 

No właśnie, z wierzchu jesteśmy skałą. Tak ma być! Ale jest jeden wyjątek. Jeżeli facet naprawdę Kocha kobietę, to przed nią staje się nagi w swym byciu skałą. Wtedy to Skała jest zdolna do romantycznych wyznań, do czułości, ciepłych słówek, a nawet łez. Droga koleżanko, jeśli widziałaś łzy swojego faceta, to pamiętaj, że to wielki dar, który musisz uszanować. W 99% przypadków facet potrafi odsłonić się tak bezwarunkowo, tak do końca tylko przed Miłością swojego życia. To jest piękne i jest wielkim darem, ale również zadaniem dla obdarowanej. Droga Koleżanko, jeśli Twój facet Kocha Cię, to naprawdę jesteś najbardziej wyjątkowa na świecie.

 

Chciałbym odnieść się jeszcze do cytatu pani Wałejko.
Myślę, że jest to złota myśl. Już tłumaczę. Zróbmy małą scenkę:

 

Spotyka się dwóch facetów. Postanawiają iść na polowanie. Zabierają cały ekwipunek. Wybierają odpowiednie miejsce i czas. Siedzą kilka godzin w krzakach, by osiągnąć cel. Nagle.. pojawia się zwierzyna. Wymarzona, jak w mordę strzelił. Jeden chwyta za broń, mierzy, celuje, już ma strzelać, kiedy to kolega zaczyna marudzić, że w sumie to on nie chce już polować, że bolą go plecy, że woli zjeść coś w McDonaldzie...

Co się stało dalej? Normalny facet to wziąłby... strzelił kumplowi w... buzie, albo w najlepszym wypadku wydarł się na niego. Na pewno nie byłby zadowolony i nie ukrywałby swego zdenerwowania.

 

Czasem drogie Panie, zachowujecie się jak kolega, który zaczyna marudzić. Oczywiście, jest wiele powodów, dlaczego tak się dzieje: jedne są bardziej uzasadnione, drugie mniej, podkreślam tylko, że nie chcę ich oceniać w sensie "dobre" i "złe". Po prostu czasem macie zmienność nastrojów, czy tak zwane humorki.

 

Myślę, że teraz jest jasne, co miałem na myśli, mówiąc o tym pięknym cytacie.

Męskość wyraża się także w opanowaniu. Facet często walczy po prostu sam ze sobą. I każdy z nas musi taką walkę odbyć, nie jeden raz. Nieraz w życiu ma się ochotę zostawić wszystko, co nas męczy. Dzikie serce mężczyzny widzi w tym wyzwanie, małe pole walki.


Blisko już do walki, naprzód na ten czas!

Opublikowane w Mężczyzna
Czytaj więcej...
niedziela, 25 stycznia 2009 22:02

Między egzaminem a jednością w różności

Między egzaminem a jednością w różności

Tak... siedzę i uczę się na egzamin, a w głowie tylko: "kiedy by tu zrobić przerwę?".

Kilka refleksji.

Dziś z moją Lubą byliśmy całkiem przypadkiem - choć mówią, że przypadków nie ma - na Nabożeństwie Ekumenicznym w bazylice oo. Dominikanów.* Nabożeństwo było na zakończenie Tygodnia modlitw o jedność chrześcijan.

Jedność to bardzo ciekawe zagadnienie. Ma bardzo szerokie znaczenie i szeroki horyzont rzeczywistości do niej się odnoszących.

Będzie ta jedność wśród Chrześcijan czy nie będzie? Myślę, że jest to bardzo trudne a zarazem bardzo łatwe. Jedno jest pewne: świat nie uwierzy, póki my (chrześcijanie) nie będziemy jedno.

Ale jak rozumieć tą jedność? Czy to jest rezygnacja z własnej kultury, tradycji (?), a może budowanie czegoś zupełnie nowego?

Najpiękniejszym przykładem jedności w Kościele jest jedność Kościoła rzymsko-katolickiego z Kościołem greko-katolickim. Wierzymy w to samo, tak samo traktujemy papieża, mam wspólnotę sakramentów, ale... mamy też swoje (różne) tradycje, różny obrządek. I powiem Wam coś... Jest to bardzo ubogacające. Jak myślę o greko-katolikach, to naprawdę budzi się we mnie wielka nadzieja na jedność chrześcijan.

Bliższy przykład, który pozwoli mi powoli dojść do myśli wiodącej tego wpisu (mrugająca prawym okiem buźka). Zobaczcie, jak wiele jest różnych wspólnot w naszym Kościele. I nikt nie ma wątpliwości, że jest to dobre, bo różne są charyzmaty i różna jest duchowość każdego z nas.

JEDNOŚĆ W WIELOŚCI, RÓŻNORODNOŚCI.

Takiej jedności nam trzeba.

Ale to nie koniec, hehe. W tym kosmicznym wywodzie wyszedłem od egzaminu poprzez jedność chrześcijan i wielość wspólnot w Kościele, by teraz powiedzieć kilka słów o babeczkach i facetach. Nieźle co? (roześmiana buźka).

Dobra nowina na dziś (bo niektórzy o tym nie wiedzą, a jeszcze inni zapominają): Drogie Panie, Drodzy Panowie! JESTEŚMY RÓŻNI! OOO, I TO BARDZO!

Ale, jest nadzieja na JEDNOŚĆ. Ale to wymaga pracy i zrozumienia drugiego, i tu zaczynają się schody.

Drogie Panie, często patrzycie na nas jak na inne koleżanki, zakładacie, że myślimy to i to, że zrobimy tak i tak. NIESTETY ŹLE ROBICIE!

Drodzy Panowie podobnie wymagacie od Pań tego, czego byście wymagali od dobrego kumpla. NIESTETY ŹLE ROBICIE!
(przepraszam, że krzyczę)

JESTEŚMY INNI. JESTEŚMY RÓŻNI. Droga do zrozumienia siebie wiedzie przez chęć poznania.



Kilka przykładów:

On.
Używa słów przede wszystkim do komunikacji. Są dla niego bardzo ważne, ponieważ zawierają konkretną informację.

Ona.
Używa słów do wyrażania uczuć, do podtrzymywania relacji. Jej słownictwo jest bogatsze, ale nie zawsze chodzi w nim o konkretny komunikat.

Różnie patrzymy na świat, różnie postrzegamy rzeczywistość, różnie wartościujemy, różnie kochamy, różne mamy potrzeby, wymagania itp., itd.

Polecam gorąco książkę:

Allan i Barbara Pease "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie umieją czytać map?"

Bez problemu dostaniecie ją w EMPIKU.

Myślę, że o różnicach jeszcze nieraz napiszę.

Ta różność w nas jest bardzo i piękna i... pociągająca.

Zachęcam do poznawania siebie i lepszego zrozumienia.



Jedność jest skarbem tych, którzy poznali, że są różni i tym się zachwycili! (uśmiech).

 

_____________

* Przypadków zdecydowanie nie ma: rok później podobnie nie planując, załapaliśmy się na te samo nabożeństwo. A co ciekawe, temat ekumenizmu był jednym z tych, które nas połączył na początku :-)

Opublikowane w .:BLOG:. Z rycerskiego szlaku
Czytaj więcej...
niedziela, 08 lutego 2009 19:45

Myśli doczesywane

Po małej przerwie wracam na mój Blog. Dziękuję wszystkim, którzy włączają się w komentarze i czytają te moje małe wypociny (mrugająca buźka). 

O czym dziś?

Ostatnio wiele się dzieje.

Na początek jeden z moich wpisów stał się prowodyrem burzy o rozumienie Kościoła (zresztą niesłusznie), potem mój przyjaciel Jurek zakonczył jeden ze swoich komentarzy słowami: "kobiety się kocha a nie rozumie" zachęcając do refleksji, a dziś głośna stała się sprawa milkowej dyskryminacji chrześcijan ZOBACZ .
Poza tym jest jakże umiłowana przez Braci Studentów pora sesji.
W między czasie poczytałem sobie ostatni numer FRONDY (nr 46) poświęcony ewolucji i życiu - gorąco polecam (o tym w następnym wpisie).

Dziś będę pisał o wielu sprawach, ale odniosę się również do spraw damsko-męskich (buźka z szerokim uśmiechem).



"kobiety się kocha a nie rozumie"

To bardzo ciekawy temat, może wywoła burzę (buźka mocno mrugająca).
Taaak. Kilka informacji na początek. Po co w ogóle ludzie do siebie mówią? Aby odpowiedzieć na to pytanie popatrzmy na kobietę i mężczyznę osobno.

Kobieta

Pani dużo więcej od nas mówią, mają zazwyczaj dużo większy zasób słów, które używają i często tych słów nadużywają (Ty zawsze, Nigdy tego nie robisz..). Po co w ogóle używają języka? Przede wszystkim do podtrzymania relacji i wyrażenia swoich uczuć i emocji. Zależy im na kontaktu interpersonalnym. Mówienie pozwala im poukładać sobie pewne wydarzenia z życia, spojrzeć na nie z perspektywy. Często nadużywają znaczenia słów by w szczególny sposób wyrazić wartość przesłania.

Mężczyzna

Z nami jest nieco inaczej. Słowo jest dla nas przede wszystkim środkiem komunikacji. Mówimy krócej i bardziej konkretniej. Zazwyczaj na pytanie udzielamy jasnej odpowiedzi. Mamy mniejszy zasób słów, ale za to bardziej konkretny. Słowo jest dla nasz bardzo ważne. Denerwuje nas nadużywanie przez Panie nie których słów. Chodzi o szybki i jasny komunikat. Dlatego trudniej nam mówić nam o naszych uczuciach, naszych emocjach. Jak kończy się dzień wolimy pomilczeć by poukładać sobie pewne kwestie(i tu wieczorem może dojść do konfliktu: Ona chciała by porozmawiać, On troszkę pomilczeć).

Proszę mi nie zarzucać, że generalizuje. Ja uogólniam by wprowadzić rozróżnienie. Te zasady nie muszą koniecznie w 100% odpowiadać danej płci.

Po za tym mózg faceta jest bardziej "ścisły". Kobiety często w porywie emocji i potoku słów są bardziej nie logiczne w swoich działaniach (nie piszę, że w ogóle nie są logiczne).

Dlatego często Drogie Panie jest nam trudno zrozumieć to co robicie. Ale i tu jest rozwiązanie ukryte od samego początku w stwierdzeniu: "kobiety się kocha a nie rozumie".

Miłość jest najpiękniejszą i najskuteczniejszą drogą do zrozumienia i rozumienia. To Ona pozwala nam zrezygnować z siebie i wyjść ku drugiej osobie. Trochę inaczej myślimy i czujemy, ale to daje nam możliwość spotkania na drodze pełnej przygód i odkrywania siebie nawzajem.   

Te różne cechy nie świadczą o tym, że któraś z płci jest gorsza. Pokazują jak bardzo potrzebujemy siebie, jak bardzo się uzupełniamy. Logiczność i jasność postawy faceta daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa, emocjonalność kobiet i ich piękno daje nam poczucie bycia potrzebnym i radość z tego, że jest się kochanym i kimś bardzo ważnym.

Opublikowane w .:BLOG:. Z rycerskiego szlaku
Czytaj więcej...
niedziela, 26 kwietnia 2009 22:58

Okiem Weterynarza

Witajcie po małej przerwie (buźka z mrugnięciem prawym okiem - jeśli nie wiesz czemu nie używam buziek przeczytaj mój pierwszy wpis na blogu)!

Dzisiaj będzie kilka refleksji o weterynarzach, czystości, NPR i antykoncepcji.

Pierwsze PRIMO - o antykoncepcji

Płodność człowieka jest darem, czymś naturalnym, świadczy o zdrowym funkcjonowaniu organizmu. Antykoncepcja jest zaś czymś, co walczy z płodnością - z płodnością, która jest zdrowa. To tak jakbym założył gips na zdrową nogę, hmmm no cóż, jak ktoś lubi takie formy przyjemności...
NPR nie jest środkiem antykoncepcyjnym. Pomaga w odpowiedzialnym podejściu do Miłości i płodności. Proszę mi nie mówić, że sieje tu jakiś rodzaj propagandy czy kościelnej gadki o tym, jak zła jest antykoncepcja. Nie mówcie, że Kościół sieje dziwną propagandę, która ma pozbawić nas przyjemności.
Powiem tyle: Kościół chce, byście czerpali jak najwięcej z SEXu i że ma być przyjemnie. Ale trzeba umieć korzystać z tego daru.
Hipokryzją i propagandą jest skreślanie z góry NPR, statystyki, świadectwa ludzi mówią same za siebie, lepiej chyba upierać się na nich niż na reklamach w tv i wspaniałych gazetach pokroju Bravo czy Popcorn. Tak na marginesie: Ostatnio byłem z Kasią na spotkaniu z Dawn Eden. Polecam poczytać jej książkę: "Dreszcz czystości". Dawn nawróciła się jak miała ok. 30 lat. Wcześniej żyła na pełnych obrotach, używała ile wlezie, zaliczała, była zaliczana, bynajmniej nie do grzecznych dziewczynek. Dziś po swoim nawróceniu mówi o tym, czym jest czystość i jak może być piękna . Jedna ze studentek zapytała ją, czy nie lepiej jest przeżyć życie tak, jak ona, by samemu wyciągnąć wnioski. Dawn odpowiedziała, że oczywiście nie jest tak. Czy lekarz musi być chory na żółtaczkę, by wiedzieć jak się nią leczy? Oczywiście, że nie. Poza tym dodała, że ona straciła tą szansę, by wiedzieć czym jest dziewictwo przed ślubem. 

Drugie PRIMO - o weterynarzach

Wiecie, że większość weterynarzy nie chce wypisywać hormonalnej antykoncepcji zwierzętom?
Wiedzą, jak destruktywnie wpływają na organizm takie leki. No, ale w dzisiejszym świecie nie ma najmniejszych problemów, by stosować antykoncepcję hormonalną. Zostawiam do refleksji.

Trzecie PRIMO - cała prawda o propagandzie

Antykoncepcja jest tak wspaniała, że większość inteligentnych ludzi wybiera ją pomimo tego, że badania, testy, sondaże mówią zupełnie coś innego.
Jak byliśmy na Kursie Przedmałżeńskim i padło słowo NPR to dało się słyszeć w tle hasła: "o Boże", "nie mogę tego słuchać".
Powiem tyle:
To się nazywa propaganda i hipokryzja. Siedzi ekipa, większość już ma za sobą swój pierwszy raz, niektóre panny mają nieco większy brzuszek.
Antykoncepcja jest prostsza, nie trzeba wysiłku, pełen luz. Reklamy są super!
A za antykoncepcją stoi super biznes, wielowymiarowy.
Tylko nie mówcie mi proszę, że jestem facetem i to nie ja muszę rodzić. Rzygać mi się chce, jak to słyszę (przepraszam za brutalność). 
Zachęcam do szukania, warto!

Czwarte PRIMO - czystość nie-utracona

Warto dziś podjąć na nowo refleksję nad czystością. Chodzi mi o to, że warto dziś mówić o tym, że jeżeli już zdarzył się ten pierwszy (albo i następny) raz, zawsze można wejść na drogę czystości. Czystość nie jest tylko dla prawiczków i dziewic. Każdy może żyć w czystości. I jeszcze jedno. Czystość to nie jest wstrzemięźliwość. Ale o tym już w następnym wpisie..

Pozdrawiam!

Opublikowane w .:BLOG:. Z rycerskiego szlaku
Czytaj więcej...
wtorek, 02 czerwca 2009 14:51

Czy Bóg istnieje?

Dziś troszkę zmienię tematykę mojego blogu, ale nie do końca...

Czy Bóg istnieje? - reklama kampanii społecznej

Reklama telewizji New Moment New Ideas Company wyprodukowana dla Ministerstwa Edukacji i Nauki Rządu Republiki Macedońskiej. Kampania społeczna (seria reklam) promująca edukację.


Tytuł reklamy: Religia także jest wiedzą. Powrót religii do szkoły.

Tytuł kampanii: Wiedza to siła.






Tłumaczenie dialogu:

- Udowodnię, że jeśli Bóg istnieje, to jest zły. Czy Bóg stworzył wszystko co istnieje? Jeśli Bóg stworzył wszystko co istnieje, stworzył także zło. A to oznacza, że Bóg jest zły.

- Przepraszam, czy zimno istnieje?

- Cóż to za pytanie? Oczywiście, że istnieje. Czy nigdy nie było wam zimno?

- W rzeczywistości, proszę pana, zimno nie istnieje. Zgodnie z prawami fizyki to, co uważamy za zimno jest brakiem gorąca. Profesorze, a czy istnieje ciemność?

- Oczywiście.

- Myli się pan, ciemność także nie istnieje. Ciemność jest w rzeczywistości brakiem światła. Światło możemy badać, a ciemność nie. Zło nie istnieje. To jest jak zimno i ciemność. Bóg nie stworzył zła. Zło jest wynikiem tego, co się stało kiedy człowiek nie miał w sercu miłości Boga. (Albert Einstein 1879 - 1955)

 

za ekai.pl

 

 

Daje do myślenia..
Albert Einstein - wielki umysł.
Myślę, że nie muszę komentować..

Pozdrawiam

Opublikowane w .:BLOG:. Z rycerskiego szlaku
Czytaj więcej...
poniedziałek, 14 września 2009 18:13

O egoizmie i innych pasjach...

Z rycerskiego szlaku...
Dziś będzie wpis o rycerzach, których nieraz spotykamy na naszej drodze. Mamy tzw. "równouprawnienie", więc nasi rycerze również mogą być kobietami.
Spróbujemy się zmierzyć z sylwetkami kilku z nich. Zatem dziś o egoizmie, egocentryzmie, altruizimie, miłości i innych postawach człowieka.

Rycerz egoista

Zacznijmy od definicji niemal podręcznikowej (z Wikipedii):

Egoizm (łac. ego - ja) - nadmierna albo wyłączna miłość do samego siebie. Egoista kieruje się przeważnie własnym dobrem i interesem, nie zwracając zbytniej uwagi na potrzeby i oczekiwania innych. Odnosi wszystko do siebie, patrzy na świat poprzez pryzmat "JA", nie uznaje wewnętrznie systemu wartości społecznie akceptowanych.

Mógłbym zgodzić się z tą definicją, ale dorzucę jeszcze trochę własnych refleksji.
Otóż, takowy Rycerz jest często samotny, albo ma wokół siebie wierne sługi, które pragną korzytsać z jego światła. W swej waleczności jest nieposkromiony i niepokonany, bo przecież musi być najlepszy. Nie jest jednak zdolny do poświęceń, bo... często nie ma czego poświęcić. Kiedy walczy o swoją pozycję społeczną czy materialną, staje się jakby bezwzględny. "Tak jakby" - bo jest to głupia bezwzględność. To znaczy, że często nie wie, że pali, niszczy, rani innych, bo tego po prostu nie widzi. Jest otwarty tylko na swoje JA i przestaje dostrzegać świat. JA jest samo. Próbuje siebie kochać, ale wewnętrznie czuje, że czegoś mu brakuje, choć nie wie czego, więc dalej szuka siebie i swojego "Ego". Nie jest zdolny do relacji z kobietą. Jeśli już z jakąś jest, to tylko po to, aby było mu dobrze. Kocha siebie, ale to nie ma nic wspólnego z miłością.

Delikaniejszą odmianą Rycerza egoisty jest Rycerz egocentryk. Dla niego świat kończy się na nim samym, właściwie to on jest światem, wszystko powinno się dziać według jego wizji. Rzeczywistość jest taka, jaką ją widzi i ocenia.


Rycerz Altruista

Znowu 'definicja' (z Wikipedii):

Altruizm (łac. alter - inny, drugi) - zachowanie w obrębie danego gatunku, w wyniku którego osobnik tak się zachowujący ponosi pewne koszty wobec innego, który z kolei zyskuje. Jest to jedno z typowych zachowań zwierzęcych zwiększających ich łączną wartość przystosowawczą.

Choć mogłoby się wydawać, że przesadą jest zaliczanie altruizmu do zachowań zwierzęcych, to jednak jest w tym wiele prawdy. Od razu zaznaczam, że nie chodzi mi o to, że alruiści zachowują się jak zwierzęta, ponieważ uważam, że ich postawa jest dobra.

Czym zatem w najprostszych słowach jest altruizm? Jego celem jest po prostu przetrwanie gatunku. Często  można go zaobserwować w małych grupach, w których wszystkie osobniki w jakiś sposób pomagają sobie.
W świecie rycerzy są altruiści. Często są nimi, ponieważ to przynosi im satysfakcję i zadowolenie z siebie. Czasami robią to tylko dlatego, że to lubią. Daje im to radość. Inni robią to, bo czują, że są w czymś słabi, że są mało wyjątkowi, a więc w taki sposób podnoszą swoje morale. Ich dzieła są dobre. Taki rycerz potrafi z czegoś zrezygnować dla innych, ale jego poświęcenie ma swoje granice. To on wybiera, gdzie będzie szedł i w co będzie wchodził. Nie każdy może liczyć na Jego łaskę. Jeśli na swej drodze zapędzi się w byciu altruistą, to może się okazać, że straci to, co najcenniejsze, albo po postu tego nie zauważy. Jego potrzeba zaspokojenia altrusitycznej ambicji może mu przysłonić prawdziwy potrzeby drugiego i prawdziwie potrzebujących. Znam takich, którzy walczą o prawa zwierząt (nie mówię, że nie trzeba), ale gardzą drugim potrzebującym człowiekiem.

Niektórzy stawiają go w opozycji do Rycerza Egoisty, ale myślę, że mogą mieć wiele wspólnego.


Rycerz Miłośnik

Wiele definicji, są niby różne, ale prawie wszystkie mówią, że trudno definiować Miłość.

Spróbuję podefiniować, jednocześnie opisując Naszego Rycerza-Miłośnika.

1. Miłość to nie uczucie.

Uczucia są czymś ulotnym i zmiennym. Jeśli kochałbym moją Żonę tylko uczuciami, to przy pierwszej  lepszej sprzeczce byłby koniec. I często tak właśnie dzieje się w świecie. Ludzie zaczynają kochać słabiej (czytaj: czuć) i myślą, że miłość się skończyła, wyczerpała.

2. Miłość to postawa, wartość.

Miłością żyje się każdego dnia. Kiedy przychodzą ciężkie chwile i kiedy emocje, i uczucia przygasają, ona trwa w oczekiwaniu, które nie jest i nie może być bierne. Jest postawą, w której nie ma ograniczeń w poświęcaniu się i ofiarowywaniu. Gotowa jest poświęcić wszystko. Ma swoją logikę, bardzo prostą: Dla Ciebie wszystko.

3. Miłość to relacja.

Jej celem nie jest realizowanie siebie i swoich potrzeb, ale kto nią żyje realizuje siebie i jest szczęśliwy. Ta miłość zawsze jest w relacji, sama nie ocenia świata, jest otwarta i słuchająca. Jest cierpliwa w rezygnowaniu z siebie, przez to poznając swoją wartość.

4. Miłość nie zawęża, ale przepełnia.

Zawsze jest owarta i pozwala otwierać się wszystkim, których obdarowuje. Nigdy się nie zatrzymuje, ale potrafi być zawsze świeża, spontaniczna. Ciągle tworzy, odnawia.

5. Jej przeciwieństwem nie jest nienawiść, ale egoizm.

Ninawiść to uczucie, które narasta, maleje, pojawia się i znika. Miłość to postawa, której przeciwieństwem jest właśnie postawa egoizmu.

A zatem Nasz Rycerz jest gotowy do każdej walki w imię swojej Miłości, dla swojej Ukochanej. Jej dobro jest dla niego celem. Gotwy jest oddać wszystko, by bronić swojej Miłości. Widzi dużo więcej niż pozostali rycerze, bo patrzy sercem. Jest w nim duma, z którą czasem też musi walczyć, bo miłość i tego czasem wymaga, i jest też w nim Honor. Wie, że jest wyjątkowy nie dlatego, że wiele osiągnął, wiele zrobił, ale dlatego, że jest kochany. Jest w nim pokój i radość, którą potrafi zarażać każdego. Nie udaje, że jest najlepszy i najpoteżniejszy, zna swoje słabości, które nie są dla niego kompleksem, ale zadaniem, wyzwaniem. Kocha siebie, bo jest kochany. Potrafi przyznać się do błędu, ale i bronić swoich wartości, w których pokłada nadzieję.

Popatrzmy zatem na wszystkich naszych Rycerzy:

Małe objaśnienie.

Rycerz Egoista - liczy się tylko JA. Świata nie dostrzega takiego jakim jest, ale widzi go tak, jak chce. Wszyskto ma Jego barwy (żółty).

Rycerz Altruista - Dostrzega świat i innych, ale stawia na siebie. Działa tylko w jakimś kierunku i tam się spala, ale nie jest skory do działania spontanicznie i poza zakresem swoich zainteresowań i pragnień. Ocenia siebie przez pryzmat swoich działań.

Rycerz Miłośnik - Dostrzega świat i innych. Najważniejsze jest TY. Poznaje siebie, kochając drugą osobę (zielone), w niej widzi siebie i poznaje swoją wartość. Jest otwarty i potrafi działać wszędzie tam, gdzie potrzebna jest Jego pomoc. Ma jasny i przemyślany system wartości.


Jest to wszystko oczywiście pewnym uproszczeniem czy też uogólnieniem. Przypominam jednak, że My jako ludzie potrzebujemy uogólnień (definicji), by poznawać świat i go lepiej rozumieć.

Prawda jest taka, że aby prawdziwie żyć, musimy być Rycerzami Miłośnikami. Oczywiście, trzeba pamiętać, że nie ma ideałów. Rycerz Miłośnik zna i poznaje swoje wady i wie, że i w nim czasem kryje się altruista i egoista. Chodzi o to, że ten kto żyje Miłością, potrafi nadać swoim czynom sens i sam realizować siebie. To ON potrafi prawdziwie kochać.

Zachęcam do refleksji.

Opublikowane w .:BLOG:. Z rycerskiego szlaku
Czytaj więcej...
czwartek, 17 grudnia 2009 23:01

Męski świat

Męski świat

Jak tak patrzę, co w mojej głowie siedzi, to widzę szalony obraz walczącego gościa. Walczyć jest z kim, walczyć jest za kogo i walczyć jest o co...


Walczyć jest z kim

Wrogów jest sporo. Niektórzy działają z ukrycia, inni są dobrze znani, ale są też tacy, którzy zawsze byli "przyjaciółmi" jak przysłowiowy Brutus.

Facet, jak przystoi dowódcy wojsk, musi mieć zaplanowane pewne działania, a zarazem być gotowym na nagłe zwroty akcji. Dobry przywódca jest zawsze czujny i gotowy do reorganizacji swoich legionów. Jest jeszcze jeden fakt związany z bitwą. Tam, gdzie jest walka, są i zwycięzcy, ale są też pokonani i zawsze są ofiary, czasem "ofiary losu". Ten szalony obraz męskiego świata często jest też jego samotnością, kobiety inaczej postrzegają, przez co nie zawsze rozumieją, ale nie trzeba wiele. Ostatnio moja żona na forum napisała w temacie "Jak w nim obudzić...?" takie zdanie:
"...pozwolić mu na jakąś szaloną inicjatywę, na zaskoczenie (a nie: "i tak wiedziałam, że kupisz mi kwiatki;-), pozwolić mu obejrzeć mecz czy zagrać w grę komputerową, której celu czy sensu nie rozumiemy, pozwolić mu obejrzeć film akcji... Czyli: nie tłamsić jego zachowań tylko dlatego, że nam się nie podobają, bo ich nie rozumiemy. Nie mówić o nim źle w towarzystwie, nie poprawiać go ciągle." Chwała Ci za to moja Żono!

Ale to była mała dygresja. Wróćmy do naszych wrogów. Jak już pisałem, jest ich sporo. Chyba największym wrogiem faceta jest on sam. Dlaczego? Bo po prostu najtrudniej jest wyjść z siebie i stanąć obok, by popatrzeć, jak się żyje i wygląda. Więc ten wróg może zabić w nas czujność i wtedy możemy nie być gotowi na atak z zaskoczenia, wtedy może się okazać, że zawiodła komunikacja i niepostrzeżenie straciliśmy kilka strategicznych punktów. Wróg ten działa z ukrycia, jest najbliżej i najłatwiej osłabia naszą czujność. Trzeba umieć pokonać siebie.

Wskazówka dla walczącego: być czujnym!

Kolejnym wrogiem faceta - dobrze znanym, ale bardzo tajemniczym i skrytym - są własne kompleksy. Tak, my faceci też je mamy, ale, krótko mówiąc, są naszą "piętą Achillesową", więc o nich mało mówimy. I tu ważne spostrzeżenie... coraz częściej spotykam mężczyzn, którzy mówią o swoich kompleksach. O takich znowu mówi się, że są facetami użalającymi się nad sobą. I słuszne stwierdzenie. Facet może zdradzić swoje słabości, ale dobry dowódca powie o nich tylko swoim zaufanym  ludziom, którzy nie wykorzystają tego przeciwko niemu, ale raczej pomogą znaleźć wyjście. Kolejnym problemem jest fakt, że użalanie się nad sobą to znak, że facet sobie zdecydowanie nie radzi z kompleksami, że walkę już przegrał. Pokonany mówi o swojej klęsce.

 

Wskazówka dla walczącego: by pokonać własne słabości możesz powierzyć je tylko zaufanym!

Są też tacy wrogowie, których sami sobie zaserwowaliśmy. Kiedyś uznaliśmy ich za godnych zaufania i powierzyliśmy im nasze plany. Szydercy ci kierują nasze myśli w złych kierunkach. Buntują nas. Często świat czy znajomi sprzedają nam gorące, szybkie recepty na każdą bolączkę. Dobry dowódca korzysta ze sprawdzonych metod, które zna. Jeśli decyduje się na jakieś nowe rozwiązanie, robi wszytko, aby być pewnym jego skuteczności. Często pojawia się pokusa łatwych i szybkich rozwiązań, ale konsekwencje pojawią się szybko. I z tym wrogiem przyjdzie nam nieraz przegrać jakąś bitwę.

Wskazówka dla walczącego: bądź rozważny i nie działaj pochopnie!


Walczyć jest za kogo

W tym dzikim sercu mężczyzny jest wiele rozterek. Dowódca ma w swoim wojsku wiele różnych jednostek, musi znać ich wartość, aby ocenić, gdzie tkwi jego siła. To chyba dla faceta najtrudniejsze zadanie. W jego batalionie jest: praca, kobieta, rodzina, ambicje, hobby, przyjaciele, itp. By być zwycięzcą niepokonanym, facet musi mieć jasną hierarchię wartości. Musi wiedzieć, co jest najcenniejsze i co wymaga największej uwagi i troski, choćby wiązały się z tym straty. Niewątpliwie tą najważniejszą wartością tu na ziemi jest Pani jego serca. By ona była w centrum, potrzeba jednak, aby Największym autorytetem i Mistrzem był dla faceta Bóg. Tu nie ma żadnej wątpliwości. Każdy facet nosi w sobie kapłaństwo, on jest filarem wiary dla rodziny, jeśli jednak nie jest, to bywa tak, że kobieta musi go zstąpić, a skutek jest prosty: jego system jest mocno chwiejny i wszytko może się rozsypać. Ale to temat na kolejny wpis na tym blogu.

Dowódca wie, że ponosi odpowiedzialność za tych, którzy powierzyli mu swoje życie. Kiedy jest najciężej, kiedy żołnierze czują, że przegrywają, muszą mieć oparcie w dowódcy, który ma ich pokrzepić. Nie może pokazać po sobie, że traci kontrolę... To spowodowałoby panikę, podział i strach. Dlatego walka duchowa faceta musi w pewien sposób odbywać się w jego samotności. Kobiety chciałby często wiedzieć o wszystkich bolączkach faceta. By facet był podporą dla kobiety, niektóre bitwy musi odbyć sam, mając wyryte na sercu imię ukochanej. To są najpiękniejsze walki, bo wtedy nie zdobywamy żadnych laurów, o tych bitwach nikt nie wie, ale największą nagrodą staje się fakt, że Ukochana czuje się bezpiecznie i widzi w mężczyźnie podporę tak jak wojsko w swoim dowódcy.

Wskazówka dla walczącego: musisz wiedzieć, kto jest najważniejszy i umieć ponieść za to ofiarę, kiedy tego wymaga sytuacja!

Walczyć jest o co

By wygrać bitwę, dobry dowódca musi wiedzieć, jaki jest jej cel i jaka czeka go nagroda. Facet, który musi ciągle walczyć, który czasem bywa pod dużą presją nawet jego Pani życia, kiedy tej presji ulega, zatraca cel i nagrodę, o jaką walczy, wtedy walczy się na oślep, po omacku, wtedy można zaatakować przyjaciela lub posłać swoje wojska w pułapkę. Można ponieść wielkie straty, ale można też stać się przegranym. Kiedy walczymy po omacku, to walimy na oślep, zadajemy rany, stajemy się brutalni, budzą się w nas najgorsze instynkty. Odchodzi na bok honor, duma, odwaga i prawdziwe męstwo.

Nagrodą jest przede wszystkim szczęście swoje i swoich bliskich. Szczęście nie oznacza tu dobrobytu, choć go nie wyklucza. Szczęście daje spełnienie, radość i prawdziwą miłość. Szczęście to pragnienie dobra dla najważniejszych osób w życiu, przede wszystkim dla Ukochanej. 
Święty Paweł, kiedy podsumowuje swoje życie, wypowiada genialne słowa. Parafrazując, kiedy pytają go, co dawało mu siły i chęci do walki mówi: "Miałem zawsze Pana przed oczami". 

Wskazówka dla walczącego: wiedzieć o co się walczy, widzieć cel i sens walki!

Duchowość mężczyzny jest naznaczona walką. Powiedziałbym nawet, parafrazując pewne przysłowie: dopóki walczysz, jesteś mężczyzną!
Zatem do walki!

Opublikowane w .:BLOG:. Z rycerskiego szlaku
Czytaj więcej...
  • «
  •  pierwsza 
  •  poprzednia 
  •  1 
  •  2 
  •  następna 
  •  ostatnia 
  • »
Strona 1 z 2

Główne działy

  • Ona&On
  • Relacje
  • Rodzina
  • Blogi
  • Dobra Strefa
  • Forum
  • Kontakt

Blogi

  • Z pamiętnika Księżniczki
  • Z rycerskiego szlaku
  • Dziennik pokładowy
  • Antykoncepcyjne dylematy
  • Dei Verbum
  • Między nami
  • Kuźnia Miłości
  • Dzień-Dobry-Dzieci
  • Biblio-teczka Malucha
  • Przestrzenie Miłości
  • Super mamą być
  • Piękno kobiety
  • I love USA
  • Przez żołądek do serca
  • Opowieści z Czarodziejskiej Góry

Na skróty

  • Kontakt
  • Mapa strony
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Rejestracja
  • Newsletter
  • Zaproś nas!
  • Formularze
  • Wesprzyj nas!

Zobacz także

  • Konkursy / Akcje
  • Ślubne-plany
  • NPR jest OK!

Polecane strony

  • Fundacja Rodzin Pełna Chata
  • NPRjestOK!
  • Przymierze Wojowników
  • Czysty SEX
  • Księgarnia i Wydawnictwo Rubikon
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
Copyright © 2011 Portal za-kochanie.pl



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
*
*
*
*
*

* Pole wymagane