Tools
A+ R A- wide normal
Zarejestruj Zaloguj
  • Skip to content
Home » Wyświetla wpisy wg etykiety: mezczyzna
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
  • Homesummary
  • Ona&Onmy work
    • Elementarz
    • Kobieta
    • Mężczyzna
    • Ona&On
    • Perfekcyjna Randka
    • Kącik Singla
  • Relacjewith us
    • Narzeczeństwo
    • Małżeństwo
    • Seksualność
  • Rodzina 
    • Rodzina
    • Dzieci
    • Wokół życia
  • Blogi 
    • Blogi Redakcyjne
      • Z pamiętnika Księżniczki
      • Z rycerskiego szlaku
      • Dziennik pokładowy
      • Antykoncepcyjne dylematy
      • Dei Verbum
      • Między nami
      • Kuźnia Miłości
      • Dzień-Dobry-Dzieci
      • Biblio-teczka Malucha
      • Przestrzenie Miłości
      • Super mamą być
      • Piękno kobiety
      • I love USA
      • Przez żołądek do serca
      • Opowieści z Czarodziejskiej Góry
      • Nowa dieta MŻ
      • Z pamiętnika Panny Młodej
  • Dobra Strefa 
    • Strefa Książki
    • Strefa Filmu
    • Strefa Świadectw
    • Strefa Multimediów
    • Strefa Poezji
    • Strefa Wiary
    • Zapisy na Kursy
  • Forum 
  • Kontakt 
Złote Myśli
"Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic" (ks. Jan Twardowski)
"Najgłębszym pragnieniem w sercu każdego człowieka, przed pragnieniem życia, jest pragnienie kochania i poczucie, że jest się kochanym." (M. Quoist)
"Ach, co za oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia!" (Jan Kamyczek)
"Jedno jest w życiu szczęście - kochać i być kochanym." (George Sand)
"Miłość oznacza rozprowadzać ciepło, nie dusząc się przy tym wzajemnie. Miłość oznacza być ogniem, ale wzajemnie się nie spalać." (Phil Bosmans)
"Każda kochana kobieta jest księżniczką w oczach tego, kto się o nią ubiega, i w swoich własnych" (Karel Čapek)
"Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej, wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada, jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla wyrównania drogi." (Michel Quoist)
"Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi." (Stefan Wyszyński)
"Miłość jest jak słońce. Ten, którym zawładnęła, może zrezygnować z wielu spraw. Komu jej brakuje, temu brakuje wszystkiego." (Phil Bosmans)
"Radość i miłość są skrzydłami wielkich poczynań." (J.W.Goethe)

Subskrybuj RSS
wtorek, 20 stycznia 2009 21:59

Dzikie serce

Dzikie serce

J. Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy

wyd. W drodze

 

Dziki, nieokiełznany, niesamowity, bohaterski, honorowy, rycerski... Te cechy faceta dzisiejszy świat stara się ukazać jako wady. Dzikie serce autorstwa Johna Eldredge'a to podróż w głąb męskiego serca, które jest piękne i niepowtarzalne właśnie dzięki swoim właściwościom.

 

Dla kobiety (także!)

Tak często kobiety starają się z dzikiego serca swojego ukochanego zrobić oswojoną i potulną przyjaciółkę. Ale Twoje serce niewiasto, pragnie Jego dzikości! Poznaj Jego pragnienia i tęsknoty - i dowiedz się, jak je szanować. Jak być jego księżniczką, dla której będzie walczył na śmierć i życie.

 

Dla mężczyzny

Książka ta jest wyzwaniem, przygodą, wyprawą. Jeśli chcesz być szczęśliwy, musisz wiedzieć, że masz dzikie a przez to też piękne serce. To książka o tym, jak być prawdziwym facetem. Tylko dla odważnych!

 

Nie będziesz mógł się od niej oderwać, ale będziesz musiał się z nią zmierzyć.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
czwartek, 10 grudnia 2009 07:42

Tylko dla kobiet

Tylko dla kobiet

Shaunti Feldhahn: Tylko dla kobiet Przewodnik po tym, co kryje się w duszy mężczyzny

 

wyd. Esprit

 

Gdyby tylko mieć wytłumaczenie na każde zachowanie ukochanego mężczyzny… O ileż byłoby prościej!

 

Można powiedzieć, że książka zrodziła się ze zdziwienia i z potrzeby… Zdziwienia tym, że my kobiety, wcale nie musimy dobrze odczytywać tego, co dzieje się w świecie mężczyzn. A przecież kobieta żyje z mężczyznami (szczególnie z tym jednym ukochanym) i dlatego dobra znajomość tej drugiej osoby jest niezwykle istotna. Shaunti Feldhahn wykonała ogrom pracy badawczej, aby móc napisać ową książkę. Przeprowadziła wiele ankiet i rozmów, aby móc jak najlepiej poznać męską naturę, punkt patrzenia. Oczywiście, co podkreśla, jest to uogólnienie, ale właśnie dlatego statystyki (których w książce mnóstwo) wykazują, co jest normą, a co odstąpieniem od normy.

 

A czym więc mogą dowiedzieć się panie z przewodnika? O tym, co jest najważniejsze dla mężczyzny, o tym, jaką rolę naprawdę ogrywa dla niego seks i czy mężczyzna zawsze patrzy za innymi kobietami. Można poznać jego romantyczną naturę i to, co uważa za romantyzm. Można dowiedzieć się, jak on patrzy na jej urodę i wszelkie sprawy związane z wyglądem zewnętrznym. Oraz wiele innych, ważnych, zaskakujących i nieraz szokujących kwestii.

 

Oprócz rzetelnych danych i rozpracowywania męskiej duszy, autorka stara się podpowiadać kobietom, jak mogą się zachowywać, czego powinny unikać względem ukochanego.

 

Jest to naprawdę dobra i dogłębna analiza, przeprowadzona z wyczuciem i rozmachem. A przy okazji świetna okazja dla par, aby sprawdzić, na ile opisywane normy pasują do konkretnej osoby.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
wtorek, 14 czerwca 2011 15:52

Dlaczego nosimy ubrania?

Dlaczego nosimy ubrania?

Dlaczego nosimy ubrania? Nie jest to bynajmniej pytanie filozoficzne, a tym bardziej nie jest hasłem marketingowym, mającym przyciągać uwagę. Chociaż ciekawa byłabym odpowiedzi, a wraz z nimi i toku Waszego myślenia. Czy zwrócilibyście uwagę, że czasem bywa zimno? Albo – że tak właśnie wszyscy robią? Albo – że przecież nie wszyscy noszą ubrania i pytanie może nie jest zasadne? Albo – że to podkreśla naszą osobowość, indywidualność? Albo – no tak przecież wypada…


W Raju ani Adam, ani Ewa nie nosili ubrań. Czyżby Ogród Eden był niezwykle gorącym miejscem? Czyżby nie było tam żadnych norm, konwenansów? A może to nagość była przyjętą normą? Zbytnie skupienie się na tej sprawie oznacza coś bardzo dobitnie: nienoszenie ubrań wydaje się nam choć trochę dziwne. W XXI wieku już niewiele rzeczy potrafi nas zadziwić czy zszokować, ale jednak chyba nikomu nie przyszło jeszcze do głowy,  aby zrzucić odzienie w centrum miasta i tak – jakby nigdy nic – iść do sklepu, do pracy, wsiąść do autobusu, prowadzić rozmowę, itd. Możecie zrobić taki eksperyment myślowy: jak dużo musielibyście otrzymać, aby to zrobić? Albo: jak poczulibyście się w towarzystwie osoby, którą udałoby się namówić do takiego zachowania?

 

Jak czytamy w Księdze Rodzaju, Adam i Ewa przyodziali się, gdy spostrzegli, że są nadzy. Czyli wcześniej tego nie zauważali? Wcześniej, a to znaczy przed zerwaniem zakazanego owocu, pożądanie nie wzięło góry nad ich miłością. Chyba trzeba powiedzieć wprost: byli nadzy, ale to nie było dla nich ważne. Byli nieodziani, ale umieli ze sobą rozmawiać twarzą w twarz. Byli nadzy i nie wstydzili się! Co zmieniło się, gdy pożądanie wygrało?

 

Otóż okazało się, że jest inaczej. Odtąd spojrzenie nie było – bynajmniej nie tylko – spojrzeniem miłości. Wkradło się i tu, w ich relację pożądanie. Nie byłoby to czymś bardzo złym, gdyby nie fakt, że odtąd druga osoba mogła jawić się nie w całości, ale w części – i to w tym, co pojawia się pierwsze w kolejności – swojej cielesności. Człowiek mógł zostać potraktowany przedmiotowo i użytkowo. Drugi człowiek (szczególnie kobieta, choć nie tylko) może być postrzegany nie w całości swojej osoby, ale poprzez ciało, poprzez swoją atrakcyjność. Wartość osoby może zostać zdegradowana. Dlatego, aby budować swoją więź, aby poznawać się, musieli zakryć to, co mogło zostać przez drugiego źle wykorzystane. Ubrali się.

 

Bez-wstydu proszę!


Chociaż nasze czasy coraz mniej lubią (i coraz mniej chętnie stosują) słowo „wstyd”, to jednak nie jest wciąż normą np. chodzenie nago (albo chociaż nieubieranie jakiejś ważnej części garderoby zakrywającej nasze miejsca wrażliwe). Większość z nas odczuwa, że to, co jest najintymniejsze w nas, czyli nasza cielesność, nie jest przeznaczona dla wszystkich. Oczywiście, od razu możemy zapytać, dlaczego więc mamy tyle wypaczeń tej zasady: dlaczego wielu ludzi zgadza się na współżycie na pierwszej, drugiej czy trzeciej randce, dlaczego tak wiele kobiet (i mężczyzn) podejmuje się prostytucji, dlaczego ludzie godzą się na udział w filmach pornograficznych, itd… Ale to nie jest jeszcze – i oby już zawsze – reguła. Nadal dla wielu osób ważne jest, aby dać się poznać drugiemu człowiekowi w odpowiedniej kolejności: najpierw moje „wnętrze” (jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi), czyli moja osobowość, moje zainteresowania, moje ja całościowe, itd. I dopiero gdy mam pewność akceptacji przez drugą osobę, gdy mam zapewnienie miłości – mogę także dać się poznać od najintymniejszych stron. A co ze wstydem wtedy? Otóż rzecz niezwykła: to w małżeństwie miłość absorbuje wstyd!

 

Wracając do początkowego pytania o powód, dla którego nosimy ubrania… Czy może to być temat do zadziwienia? Czy jednak nie wydaje się to bardzo logiczne?

 

 

Temat wstydu w teologii ciała:

K. Wojtyła, Miłość i odpowiedzialność, Lublin 2001.

Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, Lublin 2008.

Opublikowane w Elementarz
Czytaj więcej...
piątek, 02 września 2011 06:56

Samoocena

Samoocena

Jakiś czas temu przeczytałam o ciekawej różnicy w postrzeganiu samych siebie przez kobiety i mężczyzn. Było to może miesiąc temu i od tego czasu towarzyszyła mi ta myśl, którą starałam się zweryfikować w obserwacjach i przez odświeżenie pamięci.

 

Otóż według tego podziału mężczyźni w samoocenie są bardziej skupieni na auto-postrzeganiu. Oceniają to, jak się zachowują, jakie mieli intencje, jakie skutki przyniosło ich działanie. Kobiety tymczasem poza swoim subiektywnym wejrzeniem w siebie dużą wagę przykładają do tego, w jaki sposób wyglądają ich relacje z innymi: czy inni dobrze ją postrzegają, czy była wobec nich miła, czy kogoś nie uraziła, co ktoś o niej myśli. Ten element ma ogromne, może nawet kluczowe znaczenie w kobiecej samoocenie. Gdy tylko to przeczytałam, otworzyłam szerzej oczy, uszy oraz zagłębiłam się w różne spotkane już sytuacje.

 

I tak, myślę, że to prawda. Na pewno linia nie prowadzi sztywnego podziału, ale w bliskich mi osobach potrafię to dostrzec. Pewna bliska mi kobieta nie da sobie spokoju, dopóki nie upewni się, czy kogoś nie zraniła swoją uwagą; zastanawia się, co inni o niej myślą i te możliwe czy też zasłyszane oceny wplata w swój bilans. Pewien znany mi mężczyzna potrafi pokłócić się z przyjacielem, gdy tylko uważa, że ma wystarczający powód, a to, że tamten może źle odczytać jego działania czy wytknąć mu przez to więcej, to go "nie rusza", bo ma to "w nosie". On jest "czysty".

 

Taka mała wieczorna dygresja, która już nie wytrzymała ciemności...:-)

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
wtorek, 06 września 2011 17:31

Ten, który toczy nieustanną walkę

Ten, który toczy nieustanną walkę

 

„Za mało zwraca się uwagę na skutki, płynące z upadku, dla mężczyzny, wyobrażamy sobie, że jedynie kobieta poniosła straty. By zerwać owoc w ogrodzie Eden, wystarczyło wyciągnąć rękę, natomiast teraz, by żyć, mężczyzna będzie musiał toczyć nieustanną walkę. Będzie musiał walczyć z kolcami i cierniami, a jak tylko przestanie pracować, kolce i ciernie powrócą i opanują ziemię. W wielu krajach Afryki doświadczamy czegoś, co mogłoby stanowić tutaj parabolę: mamy tam braci, którzy bez przerwy walczą, by ziemia wydała owoc, i jak tylko przerwą, niepożądana roślinność wszystko zarasta na nowo.”

(Jo Croissant, Kapłaństwo serca)

 

Mężczyzna został Wojownikiem – trochę na własne życzenie, trochę z wyznaczenia, z podziału. Ale ta kwestia nie jest dziś oczywista. Człowiek, któremu poddane jest całe stworzenie – o, ten jest nam bliższy, chętnie myślimy o człowieku, któremu powierzony został cały świat we władanie, któremu posłuszne powinny być zwierzęta i wszystko, co „inne”. Nie twierdzę, że jest inaczej. Ale ten piękny stan ukonstytuował się jeszcze przed wyborem zakazanego owocu. A po nim, jak wiemy, coś się zmieniło…

 

„Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia” (Rdz 3,17)


Ziemia nie ma więc współpracować, może nie będzie działać na złość, ale to już nie będzie to samo otoczenie, przyjazne, dobrze znane, oswojone. Przykład Afryki wydaje się najbardziej adekwatny, ale przecież w naszym życiu wcale nie jest inaczej. Dobrze wiedzą o tym rolnicy, których praca w dużej mierze zależy od pogody. Praca nas męczy, płata figle tzw. złośliwość rzeczy martwych, musimy wykonywać czynności, których nie lubimy, a wszystko po to, aby przetrwać. Większość z nas, taki jest niestety obraz naszej rzeczywistości, pracuje po to, aby żyć. Nie ma mowy o przyjemności zakupów. Od pierwszego do pierwszego, byle starczyło.

 

Czy może nasz rozum osiągnął jednak taki stopień przebiegłości i doskonałości, że niemal wszystko wykonują za nas maszyny, praca staje się często przyjemnością i pasją? Gdybyśmy nie oswajali w jakis sposób tej złowrogiej walki, łatwo byłoby się poddać, ale jednak walczymy. Walczymy, ale też buntujemy się. Skutek grzechu pierworodnego, którym obarczona została kobieta, znają chyba wszyscy. „W trudzie i bólach będziesz rodziła.” Nie wiadomo, jak miała wyglądać ta kwestia w idealnym zamyśle Boga. Wiemy, jak jest dziś i co uznajemy za normę, powszechność, nawet za naturę naszą.

 

Ale nie jest proste ponoszenie tych skutków. Walczymy z nimi. Praca niech będzie łatwa i przyjemna, niech owoce rosną same, a przeciwności uznajemy za niewarte nawet podjęcia. (Także w kwestii porodów istnieje trend unikania trudu - albo "nie chcę dzieci", albo "chcę cesarkę".) I sedno wywodu - obarczenie szczególnym ciężarem pracy mężczyzn. Ostrzegam, że będzie trochę anty-feministycznie. Nie od dziś wiadomo, że oni są silniejsi od kobiet. Ostatnie mistrzostwa świata w lekkoatletyce dały mi do myślenia. Niech mnie ktoś poprawi, bo może się mylę, ale czy w jakiejś dyscyplinie sportu kobiety są lepsze, czy jest jakiś mierzalny dowód? W wielu dyscyplinach rekordy świata kobiet są niższe od męskich, np.

bieg na 800m - dla mężczyzn rekord to 1:41,01, natomiast dla kobiet to 1:53,28

skok o tyczce - mężczyźni: 6,14m;  kobiety: 5,06m.

 

Oczywiście, gdyby poprosić przeciętnego mężczyznę o takie dokonania, nie miałby szans z trenującymi kobietami, natomiast czy nie jest to wyraz tego, że to mężczyźni są obdarzeni szczególną siłą, zdolnościami fizycznymi? (Ach, tylko czekam na zarzuty typu: Kobiety - te, które pobiłyby mężczyzn - muszą siedzieć w domu z dziećmi.) Swoją drogą, czy zwolenniczki walki o równouprawnienie chciałyby, aby np.w lekkoatletyce mężczyźni biegali/rzucali/skakali razem z kobietami?

 

Jednak nie chciałabym zakończyć konkluzją o przewadze fizycznej mężczyzn, ale o ich roli - tych, którzy walczą. Jasne, że jest to szczególne pole do wymiany zdań między tymi, którzy mówią o partnerstwie. Bo to przecież nie tylko mężczyzna zarabia na rodzinę. To prawda! Ale czy w sytuacji, gdy kobieta musi zająć się małym dzieckiem albo zupełnie wyłączyć się z życia zawodowego z powodu zagrożenia ciąży - czy w takich sytuacjach to nie na barkach mężczyzny leży zapewnienie rodzinie chleba? I czy na pewno wiele kobiet zaraz po urlopie macierzyńskim z wielką radością wraca do pracy? Czy jest to raczej wynik ekonomicznej kalkulacji, która zmusza matkę do zarobków, bo z jednej pensji nie starcza...

 

Toczenie walki, dynamizm życiowy - to bardzo męskie cechy. Posiłkuję się tu konkretnym źródłem, odpierając zarzut "różnic z rękawa";-)* Kobiety bardzo szybko potrafią dostosować się do innych warunków, mają większą świadomość przemijalności i niestałości, możliwości zmian. Znów tu kłania się kobieca cykliczność oraz - świadomość, że poczęcie dziecka, pojawienie się na świecie nowej istoty całkowicie może zmienić jej życie. Ona czuje swoją ograniczoność. Tymczasem mężczyzna mógłby podbijać świat i chyba nawet wyprawiać się "z motyką na słońce", dopóki naprawdę nie przegra. I wiecie co? Dziękuję Bogu, że mamy na świecie mężczyzn, bo ja bym nigdy po tę motykę nie sięgnęła;-)

 

Miłe Panie, bądźmy wdzięczne mężczyznom za ich trud, podziwiajmy ich siłę! Panowie, wykorzystujcie te dary w jak najlepszy sposób! I nie zniechęcajcie się kłączami i cierniami.

 

________________

*G. Paola di Nicola, A. Danese, Mężczyzna i kobieta z perspektywy personalizmu, wyd. KUL 2010.

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
środa, 12 października 2011 20:30

Zapiski niewidomego taty

Zapiski niewidomego taty

Ojciec, który nigdy nie zobaczy swojego dziecka


Wystarczy spojrzeć na okładkę. Przenikliwie spoglądające niemowlę, mocno wtulone w dorosłego mężczyznę, przysłaniające jego twarz (będące jego oczami?). Tyle wystarczy, by zapragnąć tę książkę przeczytać. Czy warto? Czy Zapiski niewidomego taty zaspokoją mocno rozbudzony już na wstępie czytelniczy apetyt?

 

To zależy, czego od tak zapowiadającego się dzieła oczekujemy. Jeżeli taniego sentymentalizmu i dramatyzmu, z pewnością się rozczarujemy. Ryan Knighton został ojcem po dziesięcioletnim okresie niewidzenia, w którym to czasie zdążył już nauczyć się żyć i w miarę możliwości sprawnie funkcjonować ze swoim kalectwem, dlatego też tysiące nowych wyzwań, w obliczu których stanął, po prostu zaakceptował.

 

Nie oznacza to, że wszystko ułożyło się samo i bezboleśnie. Nie było łatwo. Niektóre opisane w książce sceny budzą przerażenie i współczucie. Przypadkowe uderzenie własnego dziecka, nieumiejętność podania smoczka płaczącemu niemowlęciu, zgubienie drogi w centrum miasta – to z pewnością sytuacje nie do pozazdroszczenia. Niemal każdy dzień ojcostwa przynosił Ryanowi zadania właściwie nieosiągalne dla osoby pozbawionej wzroku. Chciałoby się powiedzieć – ale on ze wszystkim sobie radził. Jednak to nieprawda. Dla dobra swojej córeczki często musiał się po prostu wycofać, pozwolić działać innym. Dystans wobec siebie, świadomość własnej niedoskonałości, poczucie humoru, a przede wszystkim miłość do najbliższych pozwoliły mu przyjąć tę najtrudniejszą w ojcostwie lekcję – lekcję pokory.

 

Czy warto sięgnąć po tę książkę? Zdecydowanie tak. Nie jest może dowodem najwyższego kunsztu literackiego, zdarzają się w niej nie zawsze pasjonujące dygresje, ale zawiera też wiele naprawdę godnych uwagi spostrzeżeń, łączących codzienne doświadczenia młodego ojca z pogłębioną refleksyjnością pisarza.

 

Ryan Knighton, Zapiski niewidomego taty, Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 2011.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
wtorek, 06 grudnia 2011 12:54

Na wspólne męskie (i nie tylko) wieczory

Na wspólne męskie (i nie tylko) wieczory

Na wspólne męskie (i nie tylko) wieczory

 

Robert Kościuszko:

"Wojownik Trzech Światów cz. V- Początek", 2011.

"Wojownik Trzech Światów cz. IV – Strażnicy”, 2010.

"Wojownik Trzech Światów cz. III – Tata”, 2009.

"Wojownik Trzech Światów cz. II – Pościg”, 2009.

"Wojownik Trzech Światów cz. I - Elezar”, 2006 (lub nowe wydanie 2008).

 

Pamiętam pewną lipcową noc kilka lat temu: pole namiotowe „Przystanku Jezus”, ciemność i ja w zielonym namiocie, owinięta śpiworem z latarką w jednej ręce i książką w drugiej. Lektura wciągnęła mnie do tego stopnia, że ostatnie strony czytałam już przy wschodzie słońca. I pamiętam frustrację, że już koniec, a ja chciałabym więcej. I w ciągu kilku kolejnych lat dostałam więcej – 5 tomów „Wojownika Trzech Światów” - powieści nie tylko dla walecznych chłopaków!

 

„Głównym bohaterem cyklu jest Tomasz - zwykły chłopak, spokojny uczeń. Chodzi do szkoły terroryzowanej przez gang bezkarnych dresiarzy. Haracze, wymuszenia, w końcu handel narkotykami to codzienność. Konfrontacja jest nieunikniona. Pomoc nadchodzi... z innego świata. Tajemniczy wojownik, oficer Armii Zwierzchności w służbie u samego Elohima wyciąga Tomka z tarapatów. I zabiera w niezwykłą podróż w czasie. Cofając się o trzy tysiące lat zaciągają się do armii jednego z najwaleczniejszych królów starożytności. Tomek przeistacza się w mężnego Tomasza, gotowego do wypełnienia w asyście nadprzyrodzonej armii niezwykłej misji. Stawką jest istnienie naszego świata - Tajemny Plan Ostatecznego Uderzenia, a przeciwnikiem nikt inny jak sam Lucyfer. Szatan zrobi wszystko, by przejrzeć największą tajemnicę wszechczasów i wygrać decydującą bitwę o nasz świat...”

 

Kto  zostanie królem całego Izraela? Czy jego Wszechwładny Potomek ocali ludzkość od zagłady? Czy strażnicy Elohima zrobią wszystko, aby pradawne proroctwo zostało wypełnione? W jaki sposób drużyna Elezara walczy współcześnie z Lucyferem o nasz świat? Jaką moc dzisiaj ma Tajemny Plan Ostatecznego Uderzenia? Chcesz znać odpowiedzi na te pytania? Przeczytaj  „Wojownika Trzech Światów”!!!

 

Te książki napisał tata dla swoich trzech synów na podstawie biblijnych opowieści, które opowiadał im przed snem. Seria „Wojownik Trzech Światów” to książki dla chłopców, którzy uwielbiają bitwy, pościgi i walkę dobra ze złem, ale też dla dziewczynek, które chciałyby przeżyć mnóstwo przygód, ale wydaje im się, że to tylko dla chłopców. W końcu to książki dla rodziców i dziadków i tych wszystkich dorosłych, którzy może wstydzą się już swoich ukrytych marzeń o wojowniczym sercu, a dzięki nim będą mogli wspólnie z dziećmi (lub też czytają być może ukradkiem) przeżywać niesamowite przygody. Jedno jest pewne: książki wciągają czytelnika niezależnie od jego wieku. Potencjalny czytelniku, czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie w tym momencie jesteś wojownikiem w potężnej walce dobra ze złem?

 

Według mnie to bardzo dobra książka, która uczy odwagi, wiary w siebie i innych oraz odpowiedzialności za podejmowane wybory. A przede wszystkim przypomina, że Bóg jest i działa w naszym życiu, czasem w sposób niesamowity i zaskakujący a często tak zwyczajnie, że niemalże tego nie zauważamy. Historia oparta jest na przekazie biblijnym a przy tym opowiedziana w dostępny i ciekawy sposób, z zaskakującymi zwrotami akcji. Ogromnym plusem jest bardzo realistycznie opisane podłoże historyczne, a także warunki życia, fauna czy flora pisywanych terenów (autor w czasie pisania odbył podróż do Ziemi Świętej).

 

To doskonała lektura dla tych, którzy uwielbiają opowieści o walce dobra ze złem, w których świat Biblii i współczesność przenikają się nawzajem i zarazem stanowią jedność. U Boga przecież nie ma czasu, a tym bardziej ograniczeń.

 

Ważne jest, że opisywane dobro jest naprawdę dobre i nie ucieka się do wątpliwych środków, by osiągnąć nawet słuszny cel. Autor wyjaśnia skomplikowane sprawy w sposób prosty i obrazowy, nie pozostawia wątpliwości w sercu czytelnika: Bóg jest Bogiem pełnym miłości, którą okazuje swoim dzieciom,  natomiast szatan jest po prostu brzydki zarówno wizualnie jak i podły charakterologicznie. Niejeden dorosły może nauczyć się z tej lektury jak odróżnić dobro od zła w świecie w odcieniach szarości. Przy tym wielokrotnie podkreślane jest, że człowiek ma wolną wolę i on dokonuje wyborów, za które musi ponieść konsekwencje, czasami bardzo drastyczne jak np. śmierć.

 

Autor pokazuje nam także, jak radzić sobie z problemami i jak nie poddawać się nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że świat się kończy. Lektura książek to także uczenie się drugiego człowieka - na swojej drodze bohaterowie spotykają wielu ludzi, zarówno tych dobrych jak i przepełnionych nienawiścią czy zazdrością, która nie pozwala im normalnie żyć. Jednak i ci najgorsi zbrodniarze mogą zmienić się, gdy poproszą Boga o pomoc i ludzi o przebaczenie swoich czynów. Autor w każdym tomie przypomina, że to Bóg jest Panem naszego losu i do naszego ostatniego oddechu możemy rzucić się w jego kochające ręce.

 

O całej serii można wiele pisać. Ostatnio usłyszałam od jednego z czytelników, że książki przypominają „Dzikie serce” dla trochę młodszych mężczyzn. Ja po prostu polecam, szczególnie teraz, gdy tak wiele osób głowi się nad prezentami a zewsząd zalewają nas wampiry, wilkołaki i mali czarodzieje.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
niedziela, 11 grudnia 2011 19:57

Dzikie stwory. Sztuka wychowywania chłopców

Dzikie stwory. Sztuka wychowywania chłopców

Pozycja Stephena Jamesa i Davida Thomasa jest próbą odpowiedzi na rosnącą wciąż potrzebę właściwego rozumienia i kształtowania osobowości chłopców i młodzieńców wkraczających w dorosłe życie mężczyzny.

 

Całość pozycji jest podzielona na trzy części. W pierwszej z nich autorzy kolejno starają się przedstawić poszczególne etapy w rozwoju chłopca – począwszy od wieku 2 lat, a kończąc na 22 roku życia. Przedziały wiekowe, jak zaznaczają sami autorzy, są jedynie umowne i mają posłużyć rodzicom, opiekunom czy wychowawcom chłopców – w ogólnej orientacji w procesie rozwoju chłopca.

 

W drugiej części czytelnik zapozna się z budową i funkcjonowaniem  mózgu chłopca. Istnieje wiele znaczących różnic w procesach myślowych, w tempie dojrzewania, a także w sposobie przetwarzania informacji oraz uczenia się – przez mózgi męskie i żeńskie. Zagadnienia te zostały przedstawione przez autorów bardzo przystępnym językiem, przy użyciu codziennych przykładów.

 

Kolejna, trzecia część, zawiera w sobie treści, które w szerokim i wąskim znaczeniu, dotykają kształtowania serca chłopca. Autorzy wskazują na wagę właściwych relacji chłopca – zarówno z matką, jak i z ojcem. Podkreślają także, jak cenne jest doświadczenie przez wkraczającego w dorosłość chłopca – ceremonii i rytuału inicjacji – poprowadzonych przez ojca oraz innych ważnych dla niego dorosłych mężczyzn. W końcowej części pozycji został poruszony dodatkowo szereg tzw. „gorących tematów”. Rodzice i wychowawcy mogą zapoznać się z punktem widzenia autorów, którzy dotykają zagadnień związanych m.in. z seksualnością, pornografią, masturbacją, orientacją płciową, a także z problemami związanymi z ADHD i ADD.

 

Poradnik napisany jest językiem prostym i przystępnym, opatrzony jest w szereg przykładów z życia codziennego doświadczonych ojców synów, a także terapeutów pracujących na co dzień z mężczyznami i chłopcami. Cenna i przydatna rodzicom i wychowawcom może okazać się część, w której została omówiona specyfika i działanie mózgu chłopca. Jednak czytając tę pozycję należy brać pod uwagę realia, jak również odmienną kulturę i styl życia rodzin amerykańskich. Warto także mieć swój jasny i właściwie skrystalizowany światopogląd dotyczący istotnych kwestii moralnych. Autorzy często przedstawiają szerokie rozumienie ważnych w znaczeniu moralnym tematów, próbując pokazać czytelnikowi różne spojrzenia na dane zagadnienie – jednak bez wyraźnego dookreślenia własnego postrzegania kwestii.

 

To, co może zdziwić i zaskoczyć – to sposób przedstawiania trudności związanych z procesem wychowania chłopca na poszczególnych etapach jego rozwoju – nierzadko przy użyciu niekonwencjonalnego języka i porównań, które w rzeczywistości mogą zostać odebrane jako brak akceptacji dla normalnych i potrzebnych przemian w życiu chłopca. Dobrze jest też pamiętać, że każda płeć – w procesie wychowania – stawia rodziców i wychowawców wobec wielu nierzadko trudnych decyzji. Sposób patrzenia na trudności w wychowaniu – ze względu na płeć – powinien być całkowicie wolny od stereotypowego myślenia.

 

 

Stephen James, David Thomas, Dzikie stwory. Sztuka wychowania chłopców, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2011

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
wtorek, 25 maja 2010 20:54

Robin Hood

Robin Hood

Robin Hood, reż. Ridley Scott, USA 2010


Zwykłam recenzję tego filmu zaczynać od słów: „Myślałam, że Russell Crowe jest już trochę za stary na takie role…” I co się okazuje? Że oto w Hollywood nigdy nie jest za późno? Albo, że talent ważniejszy od wieku? Jakkolwiek, jest to kolejny – w moim odczuciu – naprawdę dobry film na miarę „Gladiatora” w karierze aktora, tutaj nazywanego Robinem Hoodem. Jednak nie tylko jemu należą się słowa uznania. Oglądając film znajdujemy się wewnątrz średniowiecznego świata, wokół rycerzy, księżniczek, króla, dworzan, chłopów, mnichów, rolników, dorastających dzieci… A wszyscy oni tak bardzo średniowieczni i zarazem bliscy, prości i skomplikowani.

 

O czym jest „Robin Hood”? O wojnie, o poświęceniu, o solidarności (i rozłamach). Można znaleźć tu prawdziwe rycerskie ideały honoru, miłości do ojczyzny i całkowitego oddania wojowników królowi. To także film o odkrywaniu własnej tożsamości, o relacji ojca z synem i trochę też o miłości. Główny bohater odnajduje swoje korzenie niby przypadkiem, niby wcale nie szukając. Dopiero odkrywając, kim jest i skąd pochodzi może stać się Sobą. Film godny polecenia.

 

I żart, który lepiej jest powiedzieć niż przeczytać:

- Dlaczego Robin Hood?

- Bo mało jadł!

Opublikowane w Strefa Filmu
Czytaj więcej...
niedziela, 14 czerwca 2009 13:56

Delikatność męskości

Delikatność męskości

"Delikatność mężczyzny to respektowanie (czytaj: znoszenie) zmiennej nastrojowości żony." (Małgorzata Wałejko)

 

Dziś parę słów o delikatności u mężczyzn. Przyznam szczerze, że ciężko mi się o tym pisze. Dlaczego? Ponieważ wchodzimy tu w szczególną strefę męskości. Może zacznę od piosenki, którą bardzo lubię (podaję link do posłuchania: YouTube)

 

"Zrobię mężczyzn z was" (I'll Make a Man Out of You)

Brać się do roboty, wroga bić już czas...
Widzę zamiast mężczyzn mnóstwo bab wśród was.
Takiej bandy nikt nie zlęknie się, 
Zadrżyjcie więc na dźwięk tych słów,
Mężczyzn z was wkrótce sam zrobię znów...

Z wierzchu masz być skałą, ma się żar z niej tlić,
Każdy bój zwyciężysz; zawsze ma tak być,
Dziś, gdy widzę was, to niedobrze mi,
Więc wytężcie wreszcie słuch,
Mężczyzn z was wkrótce sam zrobię znów...

(Żywy bądź) Musicie być jak szalona rzeka, 
Jak tajfun, który obali mur,
A równocześnie tak tajemniczy
Jak księżyc co wygląda tu zza chmur.

Blisko już do walki, naprzód na ten czas,
Tylko twardy rozkaz łączy mnie i was.
Lepiej odejdź, bo dla ciebie brak miejsca
Więc gnaj stąd co tchu,
Z ciebie nic nie da się zrobić już!

(Żywy bądź) Musicie być jak szalona rzeka, 
Jak tajfun, który obali mur,
A równocześnie tak tajemniczy
Jak księżyc co wygląda tu zza chmur

 

Facet jest wojownikiem, szaloną rzeką, tajfunem, ale ma być też - jak mówi piosenka - tajemniczy jak księżyc.
Zawsze gotowy do walki o swoją Miłość. Pytanie tylko: co jest jego miłością? Czasem gubi prawdziwy sens, miłością stają się pieniądze, żądze, gry komputerowe, a czasem - może i najgorsza z opcji - problemem jest niezdrowa miłość do samego siebie. Wtedy facet potrafi być prawdziwym chamem i prostakiem nieliczącym się z nikim. Dlatego tak ważne jest wiedzieć: co jest moją Miłością.

 

Z wierzchu masz być skałą, ma się żar z niej tlić,
Każdy bój zwyciężysz; zawsze ma tak być.

 

No właśnie, z wierzchu jesteśmy skałą. Tak ma być! Ale jest jeden wyjątek. Jeżeli facet naprawdę Kocha kobietę, to przed nią staje się nagi w swym byciu skałą. Wtedy to Skała jest zdolna do romantycznych wyznań, do czułości, ciepłych słówek, a nawet łez. Droga koleżanko, jeśli widziałaś łzy swojego faceta, to pamiętaj, że to wielki dar, który musisz uszanować. W 99% przypadków facet potrafi odsłonić się tak bezwarunkowo, tak do końca tylko przed Miłością swojego życia. To jest piękne i jest wielkim darem, ale również zadaniem dla obdarowanej. Droga Koleżanko, jeśli Twój facet Kocha Cię, to naprawdę jesteś najbardziej wyjątkowa na świecie.

 

Chciałbym odnieść się jeszcze do cytatu pani Wałejko.
Myślę, że jest to złota myśl. Już tłumaczę. Zróbmy małą scenkę:

 

Spotyka się dwóch facetów. Postanawiają iść na polowanie. Zabierają cały ekwipunek. Wybierają odpowiednie miejsce i czas. Siedzą kilka godzin w krzakach, by osiągnąć cel. Nagle.. pojawia się zwierzyna. Wymarzona, jak w mordę strzelił. Jeden chwyta za broń, mierzy, celuje, już ma strzelać, kiedy to kolega zaczyna marudzić, że w sumie to on nie chce już polować, że bolą go plecy, że woli zjeść coś w McDonaldzie...

Co się stało dalej? Normalny facet to wziąłby... strzelił kumplowi w... buzie, albo w najlepszym wypadku wydarł się na niego. Na pewno nie byłby zadowolony i nie ukrywałby swego zdenerwowania.

 

Czasem drogie Panie, zachowujecie się jak kolega, który zaczyna marudzić. Oczywiście, jest wiele powodów, dlaczego tak się dzieje: jedne są bardziej uzasadnione, drugie mniej, podkreślam tylko, że nie chcę ich oceniać w sensie "dobre" i "złe". Po prostu czasem macie zmienność nastrojów, czy tak zwane humorki.

 

Myślę, że teraz jest jasne, co miałem na myśli, mówiąc o tym pięknym cytacie.

Męskość wyraża się także w opanowaniu. Facet często walczy po prostu sam ze sobą. I każdy z nas musi taką walkę odbyć, nie jeden raz. Nieraz w życiu ma się ochotę zostawić wszystko, co nas męczy. Dzikie serce mężczyzny widzi w tym wyzwanie, małe pole walki.


Blisko już do walki, naprzód na ten czas!

Opublikowane w Mężczyzna
Czytaj więcej...
  • «
  •  pierwsza 
  •  poprzednia 
  •  1 
  •  2 
  •  3 
  •  4 
  •  5 
  •  następna 
  •  ostatnia 
  • »
Strona 1 z 5

Główne działy

  • Ona&On
  • Relacje
  • Rodzina
  • Blogi
  • Dobra Strefa
  • Forum
  • Kontakt

Blogi

  • Z pamiętnika Księżniczki
  • Z rycerskiego szlaku
  • Dziennik pokładowy
  • Antykoncepcyjne dylematy
  • Dei Verbum
  • Między nami
  • Kuźnia Miłości
  • Dzień-Dobry-Dzieci
  • Biblio-teczka Malucha
  • Przestrzenie Miłości
  • Super mamą być
  • Piękno kobiety
  • I love USA
  • Przez żołądek do serca
  • Opowieści z Czarodziejskiej Góry

Na skróty

  • Kontakt
  • Mapa strony
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Rejestracja
  • Newsletter
  • Zaproś nas!
  • Formularze
  • Wesprzyj nas!

Zobacz także

  • Konkursy / Akcje
  • Ślubne-plany
  • NPR jest OK!

Polecane strony

  • Fundacja Rodzin Pełna Chata
  • NPRjestOK!
  • Przymierze Wojowników
  • Czysty SEX
  • Księgarnia i Wydawnictwo Rubikon
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
Copyright © 2011 Portal za-kochanie.pl



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
*
*
*
*
*

* Pole wymagane