W związku z nadchodzącymi Walentynkami niejedni za-kochani zastanawiają się, jak w wyjątkowy sposób spędzić ten dzień. Jeżeli wybór padnie na wspólne oglądanie filmu w domowym zaciszu, polecam Waszej uwadze coś oryginalnego i posiadającego swoisty klimat – Rzymskie wakacje, które zachwycają widzów całego świata już od 60 lat.
Akcja filmu jest po trosze bajkowa – główną bohaterką jest księżniczka Anna (Audrey Hepburn), która przyjeżdża do stolicy Włoch z oficjalną wizytą. Jako reprezentantka swojego państwa musi sprostać szeregowi oczekiwań i obowiązków oraz dostosować się do napiętego harmonogramu. Równocześnie jest jednak młodą, śliczną dziewczyną, która tęskni za normalnym życiem – zabawą, odrobiną szaleństwa, miłością…. Wymyka się w nocy i jako Anya Smith przez kilka dni korzysta z uroków Wiecznego Miasta, robiąc wszystko to, o czym zawsze marzyła – tańczy na zabawie, ścina włosy, jeździ motorynką.... Towarzyszy jej dziennikarz, Joe Badley (Gregory Peck), który początkowo traktuje wyczyny księżniczki Anny jako doskonały materiał do artykułu. Chociaż ukrywają przed sobą nawzajem prawdziwą tożsamość, nawet nie zauważają, kiedy stają się sobie bardzo bliscy…
Dlaczego właśnie Rzymskie wakacje? Ponieważ są równocześnie romantyczne, zabawne i wzruszające, ale nie „przesłodzone”. Film, chociaż czarno-biały, swoją barwnością przyćmiewa niejedną najnowszą produkcję. Piękna, słoneczna, rzymska sceneria oraz atmosfera beztroski pozwala na moment zapomnieć o codziennych troskach i ujemnej temperaturze za oknem. Urocza, bezpretensjonalna księżniczka Anna, w którą wcieliła się niezapomniana Audrey Hepburn, zaskarbia sobie sympatię zarówno żeńskiej, jak i męskiej części widowni. Poza tym, to klasyka kina, a w pewnym sensie także gatunku, gdyż na jej kanwie powstała cała masa komedii romantycznych, by wymienić chociażby polecaną już przez nas Córkę prezydenta.
Rzymskie wakacje po prostu trzeba zobaczyć – najlepiej we dwoje!
Rzymskie wakacje /Roman Holiday, reż. William Wyler, USA 1953.